Uznano, że techniczne przeprowadzenie podwyżek cen byłoby bardzo kosztowne, dlatego warto wziąć VAT na siebie i przyciągnąć tym klientów.

– Zależy nam na utrzymaniu najniższych cen na rynku. Szczególnie że od kilku lat już gwarantujemy, że jesteśmy najtańsi. To oznacza, że zwracamy różnicę w kosztach zakupu tym klientom, którzy w innym sklepie znaleźli towar po niższej cenie niż kupiony u nas – wyjaśnia Daniel Prałat, dyrektor generalny sieci Intermarche, mającej w naszym kraju już 150 sklepów.

A jest o co walczyć. Tygodniowo każdy sklep odwiedza blisko 10 tys. osób, co w skali całej sieci daje 1,5 mln klientów. A od przyszłego roku firma chce przyspieszyć swój rozwój. Zamierza otwierać nawet 30 sklepów rocznie.

Wynik rachunków

Jak przyznaje Daniel Prałat, zrezygnowanie z podwyżki cen odbije się na marży handlowej, która wynosi od kilku do kilkunastu procent w zależności od asortymentu. Gdyby została pomniejszona o 1 pkt proc. na stałe, to w skali roku oznaczałoby to koszty rzędu 30 mln zł. Dlatego sieć już teraz przyznaje, że nie zamierza na stałe brać całego ciężaru podwyżki na siebie.

– Rozmawiamy już na ten temat z producentami i dostawcami. Oni również są zainteresowani, by ceny ich produktów na półce nie rosły – wyjawia Daniel Prałat. W dłuższej perspektywie nie ma niestety, jak dodaje, szans na to, by klienci nie odczuli wzrostu podatku.

Jak przyznaje Prałat, rezygnacja z podwyżek cen od nowego roku ma też podłoże ekonomiczne. 1 stycznia jest ustawowo dniem wolnym od pracy. Przeprowadzanie wszelkich zmian w tym czasie wiąże się z zatrudnieniem pracowników tymczasowych, co oznacza dodatkowe koszty dla firmy.

– Wyliczyliśmy, że na ten cel musielibyśmy wyłożyć 0,5 mln zł. Uznaliśmy, że pieniądze te wolimy przeznaczyć na obniżenie cen w naszych marketach – dodaje Daniel Prałat.

Intermarche to na razie jedyna sieć spożywcza, która złożyła taką deklarację. Inne zagraniczne firmy handlowe wciąż jeszcze nie podjęły decyzji, czekając na wydanie odpowiednich rozporządzeń. Nie jest więc wykluczone, że pójdą w ślady konkurencji.

Klient przyjdzie

– Jest to dobre rozwiązanie, nawet jeśli zostanie wprowadzone tylko tymczasowo. Może bowiem przyciągnąć klientów. A dowodem na to są powtarzane co jakiś czas akcje typu sprzedaż bez VAT przez inne markety – mówi Rafal Grzegrzółka z Biura Grzegrzółka & Ko. zajmującego się organizacją akcji promocyjnych.

Taką strategię stosują m.in. sieci Media Markt i Saturn. – Jest to przykład klasycznej promocji, w której za porozumieniem z naszymi dostawcami obniżamy ceny towarów o 22 proc., czyli o tyle, ile wynosi VAT. Akcje za każdym razem działają, czego dowodem jest wzrost liczby klientów – mówi Jacek Wiśniewski z Media Saturn Holding Polska.

Wzrost sprzedaży przekracza nawet 20 proc. To dużo, zważywszy, że akcje są organizowane w momencie, gdy frekwencja w sklepach jest najniższa, czyli na przykład na początku roku.

Podwyżka rozłoży się na handlowców, producentów i konsumentów

Na pewno wszystkie sieci nie przyjmą jednej strategii wobec podwyżki VAT. Sklepom najłatwiej jest przerzucić podwyżki na konsumentów i liczyć na akceptację wyższych cen. W końcu z powodu podwyżki VAT wartość całego koszyka zakupowego wzrośnie o 1 proc., co nie będzie zbyt mocno odczuwalne dla klientów.

Jednak niektóre sieci mogą wykorzystać to do poprawy swojej konkurencyjności i wziąć podwyżki na siebie. Zmniejszą wprawdzie swoją marżę, ale przyciągną większą liczbę klientów.

Korzyści z takiego działania są jednak krótkotrwałe, ponieważ odbije się to negatywnie na rentowności. Dlatego duże sieci hipermarketów, operujące na marżach poniżej 10 proc., mogą być mniej skłonne do podjęcia takiej decyzji. Co innego sieci mniejszych sklepów, w których marże są nawet dwukrotnie wyższe. Te jednak mogą dojść do wniosku, że i tak już pozostają droższe niż hipermarkety, więc nie ma sensu ścigać się z nimi na ceny.

Innym rozwiązaniem jest przerzucenie przez handlowców części kosztów wynikających z tytułu podwyżki VAT na dostawców, choć na nich i tak stale wywierana jest presja cenowa. W rezultacie najbardziej prawdopodobne jest, że podwyżka rozłoży się po części na producentów, handlowców i konsumentów.