Jak twierdzi Roman Kalski, dyrektor sekretariatu Polskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków, przed trzema laty o przygotowanie programu zwróciło się do niego Przedsiębiorstwo Państwowe Porty Lotnicze. PP PL, obecny udziałowiec spółki Mazowiecki Port Lotniczy Warszawa-Modlin miał bowiem zrekompensować straty, jakie budowa lotniska poczyni w środowisku naturalnym.

W poniedziałek informowaliśmy, że propozycja wykupu 700 ha gruntów bagiennych w Puszczy Białej rozciągającej się od Pułtuska do Ożarowa Mazowieckiego miała zakończyć spór o ptaki na lotnisku w Modlinie, jaki toczą ze sobą ekolodzy i zarządcy nowo budowanego portu. Eksperci uznali to nawet za kolejny przykład ekoterroryzmu.

– Nie składaliśmy żadnych pism, protestów, odwołań, nie braliśmy udziału w spotkaniach. Jedyny nasz grzech jest taki, że przygotowaliśmy projekt na zamówienie inwestora, który został zobowiązany do kompensacji decyzją wojewódzkiego konserwatora przyrody – zapewnia Roman Kalski. Dodaje, że ani towarzystwo, ani nikt z pracowników, członków zarządu, ani ich bliskich nie ma ziemi w Puszczy Białej.

Michał Marzec, obecny dyrektor naczelny PP PL, nie zna sprawy, bo dotyczy ona okresu, gdy nie pracował jeszcze w firmie. Ale twierdzi, że po opracowaniu nowego raportu środowiskowego obowiązek kompensacji został uchylony.

Według Romana Kalskiego sprawa odszkodowania na rzecz środowiska może wrócić, jeśli tak postanowi Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Warszawie. Agata Antonowicz z RDOŚ twierdzi, że na razie lotnisku to nie grozi, chyba że samorządowe kolegium odwoławcze rozpatrujące skargi na decyzje administracyjne w naszym kraju uchyli poprzednią, przychylną budowie decyzję środowiskową. Orzeczenie tego kolegium jest spodziewane na dniach.