uż wiadomo, że projekt nakazujący wszystkim instytucjom budżetowym przekazywanie wolnych środków w depozyt ministra finansów zostanie zmieniony co najmniej w dwóch punktach. W sprawie oprocentowania depozytów i w kwestii warunków włączenia do sektora finansów publicznych Lasów Państwowych. Gra toczy się o miliardy złotych.

Dziś wszystkie instytucje państwowe, m.in. NFZ, Lasy Państwowe, Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, Polski Instytut Sztuki Filmowej, swoje pieniądze trzymają na kontach na zasadach rynkowych. W ten sposób same Lasy Państwowe pozyskiwały z tytułu lokat 90 mln złotych rocznie. – W tej chwili mamy ok. 3,3 mld zł wolnych środków, a na ich lokowaniu zarobiliśmy w ciągu ośmiu miesięcy roku 86 mln zł – mówi nam Magdalena Stawarska z centrali funduszu.

Chcą rekompensaty

Według nowego projektu pieniądze te znajdą się w depozycie Ministerstwa Finansów na rachunkach w Banku Gospodarstwa Krajowego. To jednak oznacza, że instytucje te przestałyby zarabiać tak dużo na depozytach. Dla resortu finansów był to jednak kłopot, bo gdy inni zarabiali, on musiał emitować papiery skarbowe na pokrycie bieżących wydatków. Dlatego postanowił przejąć kontrolę nad wszystkimi wolnymi środkami instytucji publicznych. I tu powstał konflikt.

Instytucje domagają się od resortu finansów chociaż częściowej rekompensaty, bo w obecnym projekcie mogły liczyć najwyżej na oprocentowanie stopy depozytowej NBP, czyli o 1 – 2 pkt proc. niższe niż w bankach komercyjnych.

–To oczywiste, że się nie palą do oddawania tych pieniędzy. Ale dyskusja trwa, to nawet nie projekt rządowy, lecz projekt ministra finansów – mówi jeden z członków rządu

Wczoraj wiceminister finansów Dominik Radziwiłł rozmawiał o tym z przedstawicielami resortów innych ministerstw.

Zgodził się na to, że MF będzie naliczało oprocentowanie wyższe, niż pierwotnie planowano. To może jednak spowodować, że oszczędności na obsłudze długu na niemal 900 mln zł, które planował resort finansów, nie będą tak wysokie. Zostaje jednak podstawowa korzyść MF, czyli odłożenie w czasie emisji obligacji. To zmniejszy dług publiczny w przyszłym roku.

Pójście na rękę ministerstwom i funduszom w sprawie wyższego oprocentowania depozytów to nie wszystko. Projekt ma zostać zmieniony także w części dotyczącej Lasów Państwowych. Taka decyzja zapadła wczoraj w Sejmie na spotkaniu ministra finansów Jacka Rostowskiego, szefa klubu PO Tomasza Tomczykiewicza i szefa klubu PSL Stanisława Żelichowskiego.

Zespół złożony z urzędników resortów środowiska, finansów i Lasów Państwowych ma w ciągu dwóch, trzech tygodni wypracować kompromisowe rozwiązanie w sprawie włączenia Lasów do sektora finansów publicznych. Ma ono polegać m.in. na swobodzie w dysponowaniu pieniędzmi leżącymi w BGK. W zamian Lasy mają stać się częścią sektora finansów publicznych. Ma to pozwolić na obniżenie długu publicznego o 0,6 proc.

Jeszcze ulgi

Ale to nie wszystkie zmiany w ustawie jakich oczekują inne resorty w ustawie. Minister finansów zaproponował w niej zestaw działań, jakie mają być podjęte w celu uzdrowienia finansów publicznych, gdyby bariera 55 proc. długu w relacji do PKB została przekroczona. Chodzi m.in. o dalsze podwyżki VAT, ale też likwidację ulg internetowej, prorodzinnej i 50- i 20-proc. kosztów uzyskania przychodów. Przeciwko temu ostatniemu przepisowi zaprotestował resort kultury, argumentując, że 50-proc. koszty uzyskania przychodów dla twórców to forma dotacji kultury. Z kolei resort pracy chce oddalić likwidację ulgi prorodzinnej.

– Zamiast zabierać ulgę na dzieci, co spowoduje obniżenie popytu wewnętrznego oraz utrudni sytuację finansową wielu rodzin z dziećmi, należałoby zawiesić przekazywanie składek emerytalnych do OFE – mówi „DGP” minister pracy Jolanta Fedak.

Oszczędności mogą być duże, ale tylko jednorazowe

Jakub Borowski, główny ekonomista Invest-Banku

Minister finansów chce trzymać wolne środki instytucji państwowych u siebie w depozycie. Czy to dobry pomysł?

To dobry kierunek. Biorąc pod uwagę sytuację budżetu państwa, lepiej, że rząd szuka takich oszczędności, niż wprowadza kolejne podwyżki podatków.

Instytucje, które nie będą mogły już samodzielnie wybierać najlepszych bankowych ofert, nie są zadowolone. Podobnie ministerstwa, którym podlegają.

Nie dziwię się temu, bo będą mieć niższe zyski z operacji finansowych. Ale kluczową sprawą jest to, że pieniędzy, jakie trafią na depozyt, nie stracą i będą mogły w każdej chwili z nich skorzystać. Oczywiście warunkiem jakichkolwiek korzyści dla finansów publicznych jest to, że wszystkie instytucje nie będą chciały wycofać tych pieniędzy równocześnie.

Przesunięcie wolnych środków w depozyt ma według MF zmniejszyć zadłużenie o 20 mld zł.

Miejmy nadzieję, że te prognozy są dobre, bo od przekroczenia drugiego progu ostrożnościowego dzielić nas będzie niewiele. Trzeba też mieć świadomość, że działania MF dadzą efekt jednorazowy. W 2012 r. efektów tej operacji finansowej już nie będzie. Na zatrzymanie przyrostu długu będzie trzeba poszukać innych rozwiązań.