zaloguj się do e-DGP
FAKTORING - serwis GazetaPrawna.pl
statystyki

Inwestycje firm hamuje niepewna sytuacja w światowej gospodarce

skomentuj

PRZEDSIĘBIORCY mogliby już inwestować w rozwój swoich firm, jednak wstrzymuje ich niepewna sytuacja w światowej gospodarce

Około 67 proc. menedżerów dużych polskich przedsiębiorstw ocenia, że w ciągu najbliższego roku ich firma zwiększy wydatki na dobra inwestycyjne – wynika z opublikowanych wczoraj badań firmy doradczej Deloitte. Pod tym względem Polacy są największymi optymistami w regionie Europy Środkowo-Wschodniej.

I to wśród polskich przedsiębiorców poprawa nastrojów jest najbardziej wyraźna: jeszcze rok temu o nowych wydatkach na inwestycje mówiła ledwie jedna trzecia respondentów.

Poprawa nieprędko

Rafał Antczak, wiceprezes Deloitte, uważa, że finansowo firmy są już gotowe. Nie mają większych problemów z uzyskaniem kredytu – co przyznaje 77 proc. z nich. Poza tym zgromadziły pokaźny zapas gotówki na własnych rachunkach. Według danych NBP na koniec sierpnia miały 164 mld zł depozytów.

– Duże firmy są na takim poziomie płynności, że teoretycznie mogłyby finansować przez rok inwestycje ze środków własnych – mówi Antczak. I dodaje, że jeśli zapowiedzi się sprawdzą, to w 2011 r. dynamika inwestycji może wzrosnąć do 7,5 proc. z minus 0,7 proc. w tym roku.

Eksperci, których zapytaliśmy o prognozy, również mówią o inwestycyjnym odbiciu. Tyle że ich zdaniem nastąpi to raczej w drugiej połowie 2011 r. Dariusz Winek, główny ekonomista Banku BGŻ, tłumaczy, że firmy na razie nie mają pewności, czy kryzys definitywnie się skończył, a poprawa nastrojów w gospodarce nie jest chwilowa.

– Wzrost w gospodarce globalnej jest mocno niepewny. Trudno, żeby firmy działające w Polsce, ale często powiązane kapitałowo z zagranicą, tego nie dostrzegały – mówi.

Podobnie uważa Łukasz Tarnawa, główny ekonomista PKO BP. Jego zdaniem choć przedsiębiorcy liczą na utrzymanie się popytu na ich towar, to wcale nie są przekonani, że tak rzeczywiście będzie. – Wcale nie jest takie pewne, że ostatnie wzrosty produkcji nie są tymczasowe – dodaje.

Moce niepotrzebne

Bo właśnie zwiększanie mocy produkcyjnych to główny powód inwestowania w firmach. Na razie nie wykorzystują one wszystkich swoich możliwości – bo nie ma takiej potrzeby. Sytuacja rynkowa nie jest jeszcze aż tak dobra, by wydawać pieniądze na zwiększanie produkcji. I to właśnie według ekonomisty PKO BP jest jeden z powodów, dla których właściciele firm wolą trzymać wypracowane przez nie pieniądze w banku. Tym bardziej że te prześcigają się w ofertach, by przyciągnąć do siebie korporacyjnego klienta.

– Banki rywalizują o te wolne środki, proponując całkiem niezłe oprocentowanie depozytów, przekraczające często 5 proc. w skali roku. Gdy firma ma do wyboru złożyć pieniądze w banku i mieć pewne 5 proc., czy przeznaczyć kapitał na inwestycję, która może się okazać niepotrzebna, to jest jasne, co wybierze – mówi ekonomista.

Według niego znaczące przyspieszenie inwestycji jest możliwe dopiero w czwartym kwartale przyszłego roku. Wówczas właśnie dzięki większym wydatkom firm na nowe maszyny wzrost inwestycji wyniesie ponad 7 proc.

Z kolei Dariusz Winek liczy na wzrost o 8,3 proc. – Wzrost inwestycji będzie widoczny przez cały przyszły rok, ale nie będziemy go zawdzięczać tylko wydatkom firm prywatnych. Głównym motorem będą przedsięwzięcia finansowane ze środków publicznych, m.in. te związane z Euro 2012 – mówi ekonomista BGŻ.

Zatrudnienie też wzrośnie

Już 40 proc. menedżerów dużych polskich firm deklaruje, że będzie zwiększać zatrudnienie w ciągu najbliższego roku – wynika z badań Deloitte. To najwięcej w całej Europie Środkowo-Wschodniej. Jeszcze rok temu tylko 14 proc. polskich menedżerów deklarowało, że będzie zwiększać swoje załogi, a w I i II kwartale tego roku tych, którzy chcieli zwalniać, była wyraźna większość. – Teraz mamy trend wzrostowy. To może oznaczać, że firmy odmrażają fundusze płac i przygotowują budżety na zatrudnianie nowych pracowników. To ze względu na plany oferowania nowych produktów, ale też perspektywę wzrostu nakładów na inwestycje – mówi Rafał Antczak, wiceprezes Deloitte.

Jego zdaniem duże międzynarodowe firmy będą stopniowo przenosiły produkcję z niektórych krajów Europy Zachodniej na wschód. Fabryki będą stawać przede wszystkim w tzw. grupie PIIGS, obejmującej Portugalię, Włochy, Irlandię, Grecję i Hiszpanię. – Wschodnie peryferia Europy będą wygrywały z zachodnimi. Europa Środkowo-Wschodnia, w odróżnieniu od PIIGS, które mają problemy z wdrażaniem reform, jest spokojniejszym miejscem do inwestowania – mówi Rafał Antczak.

Twój komentarz
Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Autostrada A4

Drogowcy oddają A2 po kawałku

Resort transportu dopina drogową układankę. DGP dotarł do harmonogramu otwarć czterech kolejnych odcinków. Kierowcy mogą od wczoraj jeździć 7-kilometrowym odcinkiem autostrady A2 najbliżej Warszawy – między Konotopą a Pruszkowem. To odcinek E Budimeksu – pierwszy z pięciu budowanych na 91-kilometrowej trasie Łódź–Warszawa.

zobacz więcej artykułów

Najnowsze wiadomości z Forsal.pl

Zapisz się na bezpłatny newsletter Gazety Prawnej
Wyszukiwarka Nieruchomości
Wyszukaj w Encyklopedii

Galerie zdjęć

Twarze Biznesu

Zapisz się na bezpłatny newsletter

porównywarka finansowa TotalMoney.pl: kredyty gotówkowekredyty hipotecznekredyty samochodowelokatyenergiakonta osobiste