Pracodawcy krytykują dwa główne punkty Narodowego Programu Nadzoru Właścicielskiego, który przygotowała rada gospodarcza przy premierze. Przedstawiciele Business Centre Club uważają, że nowe rozwiązania jeszcze bardziej upolitycznią zarządy państwowych spółek oraz utrudnią zarządzanie nimi.
Publikacja: 13 października 2010, 03:00
Rządowy projekt trafi do Sejmu pod koniec miesiąca. – Poprawiając nadzór nad państwowym majątkiem, chcemy zwiększyć jego wartość – mówi „DGP” Jan Krzysztof Bielecki, szef rady.
Dokument zakłada powołanie Rady Nominacyjnej, czyli ok. 10-osobowego gremium, decydującego o składzie rad nadzorczych spółek Skarbu Państwa. Dziś ten wybór odbywa się w drodze konkursów.
Powołany zostanie też nowy departament nadzoru właścicielskiego w Ministerstwie Skarbu Państwa. Urzędnicy w porozumieniu z radami nadzorczymi mają formułować cele strategiczne oraz monitorować funkcjonowanie państwowych spółek.
Eksperci chcą też znacznie ograniczyć liczbę państwowych firm i znieść ustawę kominową, która ogranicza uposażenia ich szefów.
Przedstawiciele BCC podczas wczorajszego spotkania z Bieleckim, choć chwalili rząd za próbę uporządkowania nadzoru właścicielskiego, to o projekcie nie wyrażali się z entuzjazmem. – Lepsze zarządzanie państwowym majątkiem nie może zastąpić prywatyzacji, która powinna pozostać priorytetem rządu – mówi Marek Goliszewski, założyciel i prezes BCC.
Jan Król, członek rady głównej BCC, mówił: – Obawiamy się, że te zmiany mogą uzasadnić doktrynalne odejście od prywatyzacji.
Choć autorzy projektu podkreślali, że nowe przepisy to rozwiązanie przejściowe, bo dziś nikt nie wie, kiedy uda się zakończyć prywatyzację, to Bielecki rozwiał złudne nadzieje: – Nie czarujmy się hasłami, z których nic nie wynika. Jeżeli mówimy o sprzedaży Orlenu czy Lotosu, to realnie na liście potencjalnych inwestorów są tylko państwowe spółki z Libii oraz Rosji. Na taką prywatyzację nie ma zgody politycznej.
Rada gospodarcza przy premierze proponuje więc, by doraźnie poprawić kondycję państwowych spółek, podnosząc kwalifikacje zarządzających. Ma o to zadbać nowa instytucja: powoływany przez premiera komitet nominacyjny, który zdecyduje, kto trafi do rad nadzorczych państwowych spółek.
– To może narazić rząd na zarzut, że wprowadza do spółek Skarbu Państwa swoich ludzi – mówił podczas wczorajszego spotkania Adam Pawłowicz, prezes firmy Konsalnet.
1: Wiem jak ten konkursy działają -faworyt z IP: 84.234.1.* (2010-10-13 06:58)
faworyt dostaje wcześniej listę pytań i odpowiedzi - no i musi podzielić się zyskami !!
2: JS z IP: 94.75.72.* (2010-10-13 08:06)
Tak się bierze od góry korupcja w firmach SA SP i będzie znów kręcenie lodów. Ten co "płaci " jest bez żadnej kontroli SP, przez to mamy padające firmy SP bez żadnej odpowiedzialności winnych , a wszyscy pokrywamy deficyty SP (podwyższki podatków) poprzez te przekręty i tak duże płace kominowe. Przecież Ci wybierani to często porozwalali p-stwa państwowe i inne ,nikt za to ich nie rozliczył, a w nagrodę partyjną dostają te SA SP. Tacy są to fachowcy, gdyby byli dobrzy to założyliby firmy prywatne i zarabiali ile chcą. Nie ma co się takimi fachowcami ( z nadania partyjnego , bo dobrze reklamował partię i w nagrode mu obiecano RN SA SP)przejmować , niech sobie idą . Nie kosztem zysków firm SA SP i dochodów SP.
3: Klemens z IP: 193.19.165.* (2010-10-13 10:07)
Ściema.Teraz bez żadnych pozorów premier /ciało polityczne/ zasili państwowe spółki kolesiami partyjnymi czy rodziną. Poprzez decyzje rady,którą sam powoła.Tylko prywatyzacja zapewni właściwy dobór ludzi.Poza tym wszelkie ryzyko ponosi wówczas właściciel.Dzisiaj,jesli chodzi o państwowe spółki,koszty strat pokrywa podatnik.
Pan Bielecki,premier z przypadku,niech posiedzi na etacie,milcząc,Mniej strat.
4: Konkursy to lipa - są ustawiane. z IP: 87.207.247.* (2010-10-13 11:22)
Co do" kominów" też mam wątpliwości - czy to jest naważniejsze przy dwucyfrowym BEZROBOCIU??. Przecież to, ci co zarabiali po MILIONIE $ wywołali KRYZYS.
PRYWATYZOWAĆ!! - menedżerów POLITYCZNYCH trzymać na 1km od firmy /to nieudacznicy/.

Resort transportu dopina drogową układankę. DGP dotarł do harmonogramu otwarć czterech kolejnych odcinków. Kierowcy mogą od wczoraj jeździć 7-kilometrowym odcinkiem autostrady A2 najbliżej Warszawy – między Konotopą a Pruszkowem. To odcinek E Budimeksu – pierwszy z pięciu budowanych na 91-kilometrowej trasie Łódź–Warszawa.








