O dotacje wnioskowały wszystkie działające w tej branży firmy. O najwyższą subwencję ubiegają się Kompania Węglowa oraz Katowicki Holding Węglowy – chciałyby dostać po blisko 200 mln zł. Z kolei Jastrzębska Spółka Węglowa liczy na 150 mln zł, a Południowy Koncern Węglowy z grupy Tauron na 44 mln zł. Wniosek złożyła również sprywatyzowana w tym roku Bogdanka.

Już wiadomo, że pieniędzy nie starczy dla wszystkich, ponieważ do rozdysponowania resort gospodarki ma łącznie jedynie 400 mln zł. Środki te mają być w całości przeznaczone na inwestycje. – Sporządzając listę beneficjentów, braliśmy pod uwagę m.in. kryterium opłacalności inwestycji, a także na przykład ilość węgla, jaka dzięki tym inwestycjom będzie wydobywana – powiedziała wiceminister gospodarki Joanna Strzelec-Łobodzińska, odpowiedzialna w resorcie za sprawy górnictwa. Dokładne kwoty przyznanych dotacji znane będą, kiedy zaakceptuje je wicepremier Waldemar Pawlak. Lista już trafiła na jego biurko.

Choć unijne prawo już wcześniej pozwalało na wsparcie tzw. inwestycji początkowych (tj. związanych m.in. z zachowaniem dostępu do złóż), polski rząd po raz pierwszy zdecydował się na skorzystanie z tej możliwości. Dofinansowanie może sięgnąć do 30 proc. wartości inwestycji. Resztę pieniędzy muszą wyłożyć spółki.