Nie chcemy pracować dla Włochów, Hiszpanów, Francuzów i Rosjan, bo źle traktują polskich pracowników, kiepsko płacą i nie dają szans na rozwój zawodowy - wynika z badania przeprowadzonego przez firmę badawczą MillwardBrown. Zdecydowanie wolimy pracować w polskich firmach, nawet jeśli płacą mniej od zagranicznych konkurentów. Dobrze oceniamy też pracodawców z Wielkiej Brytanii, Niemiec i Stanów Zjednoczonych.
Publikacja: 11 października 2010, 12:56 Aktualizacja: 11 października 2010, 13:57
Większość czołowych światowych koncernów ma u nas swoje przedstawicielstwa, zatrudnia ludzi, inwestuje. Czy zatem zdobycie pracy w jednym za międzynarodowych koncernów to wciąż marzenie większości Polaków?
Okazuje się, że nie. 32 proc. ankietowanych dorosłych Polaków najbardziej chciałoby pracować w polskich firmach. Mają świadomość, że zarobki mogą być w nich niższe, ale doceniają sposób traktowania pracowników oraz możliwości rozwoju zawodowego i jakość pakietu socjalnego. Poszukiwani są też pracodawcy z Niemiec (19 proc.), Wielkiej Brytanii (19 proc.) i Stanów Zjednoczonych (14 proc.). Angielskie firmy w ocenie badanych oferują najwyższe zarobki i możliwości rozwoju zawodowego. Doceniamy też jakość pakietu socjalnego oraz sposób traktowania pracowników przez angielskich i niemieckich pracodawców. W amerykańskich firmach spodziewamy się wysokich wynagrodzeń i możliwości rozwoju zawodowego, ale pakiet socjalny oceniamy przeciętnie.
Niechciani Rosjanie i "Południowcy"
Bardzo złe oceny zebrały firmy włoskie, hiszpańskie i francuskie. Uważamy, że źle traktują sowich pracowników, oferują nieatrakcyjne wynagrodzenia oraz pakiety socjalne i dodatkowo nie dają możliwości rozwoju zawodowego. Co ciekawe firmy z tych krajów są mocno obecne na polskim rynku pracy poprzez swoje inwestycje w sektorze bankowym, energetycznym, telekomunikacyjnym i handlowym. Firmy z południowej Europy oceniane są gorzej niż pracodawcy japońscy, którzy zawsze postrzegani byli jako trudni we współpracy z powodu wielu różnic kulturowych.
Wśród najgorszych pracodawców wymieniane są także firmy rosyjskie, ale obawy oparte są raczej na wyobrażeniu, a nie rzeczywistym doświadczeniu, bo inwestorów z tego kraju jest w Polsce niewielu.
Zaskakuje też przeciętna pozycja firm o szwedzkim rodowodzie, które w obiegowej opinii cieszyły się zawsze dużym zaufaniem. Dobrze oceniamy poziom świadczeń socjalnych, ale słabo możliwości rozwoju zawodowego.
Z szefem po polsku lub angielsku
Na pytanie o preferowaną narodowość bezpośredniego przełożonego najwięcej badanych wskazało Polaków (23 proc.), a w dalszej kolejności Anglików i Amerykanów (po 14 proc.). Dobre oceny otrzymali także Niemcy (12 proc.) i Szwedzi (10 proc.). Na końcu znaleźli się Rosjanie (1 proc) oraz przedstawiciele południowej Europy i Japonii - Włosi (2 proc), Hiszpanie (4 proc.), Francuzi i Japończycy (5 proc.).
Różnicę w wynikach w zależności od grupy wiekowej wskazują, że najbardziej otwarte na pracę w międzynarodowym środowisku są osoby młode w wieku od 24 do 39 lat, a najmniej osoby po 60-tym roku życia.
1: mirek z IP: 195.22.98.* (2010-10-11 21:58)
mi jest obojetnie w jakiej, byle kase dobra zarabiac, a ze nie narzekam ostatnio, to zaczalem inwestowac w fundusze w noble banku
2: kasia z IP: 194.54.18.* (2010-10-12 07:24)
i wcale im się nie dziwię, pieniądzę też lubię mieć w polskiej firmie, getin udowodnił podczas kryzysu że mu nie straszny i tam mam lokatę
3: Gośc z IP: 77.253.115.* (2010-10-12 17:00)
Kultura pracy w firmach Brytyjskich , Niemieckich i z USA jest lepsza jakościowo. Nic więc dziwnego, że ludzie wolą tam pracować nawet mniej zarabiając.

Resort transportu dopina drogową układankę. DGP dotarł do harmonogramu otwarć czterech kolejnych odcinków. Kierowcy mogą od wczoraj jeździć 7-kilometrowym odcinkiem autostrady A2 najbliżej Warszawy – między Konotopą a Pruszkowem. To odcinek E Budimeksu – pierwszy z pięciu budowanych na 91-kilometrowej trasie Łódź–Warszawa.








