Ośmiu wybitnych ekspertów zasiadających w Radzie Monitorującej „DGP” ocenia działania gabinetu premiera Tuska. W skali od minus 300 do plus 300 rząd jest oceniany na minus 156 pkt. W szkole to niedostateczny

Dwa miesiące po zaprzysiężeniu Bronisława Komorowskiego na prezydenta publikujemy wyniki pierwszej edycji Barometru „DGP”. Ośmiu wybitnych ekonomistów, członków Rady Monitorującej „DGP”, krytycznie recenzuje działania rządu, który nie ma już formalnych przeszkód w reformowaniu Polski. Oceniany jest na -156 pkt w skali od -300 do +300. To zaledwie 24 proc. możliwych do uzyskania punktów – co w skali szkolnej oznacza niedostateczny. Nawet najlepszy wynik, który rząd uzyskał od prof. Elżbiety Mączyńskiej-Ziemackiej, prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego, wynosi -7 pkt. To także szkolna jedynka.

Prof. Krzysztof Rybiński, który ocenia działania rządu na -227 pkt, mówi wprost: sytuacja w finansach publicznych jest niebezpieczna dla Polski. Rząd prowadzi złą politykę gospodarczą. – A tymczasem, jak pokazują wyniki Barometru, nie ma żadnych reform, które mogą to zmienić – ocenia prof. Rybiński.

W podobnym tonie wypowiadają się inni członkowie rady. Wskazują, że najgorzej jest z naszymi finansami, brakuje też reform w systemach emerytalnych, ułatwień dla przedsiębiorców. Rząd nie poprawia wydajności administracji, nie radzi sobie z wyzwaniami demograficznymi.

Eksperci apelują do gabinetu Tuska o działanie i przestrzegają przed skutkami bezczynności. – Reformy finansów trzeba wprowadzić jak najszybciej, bo w kolejne spowolnienie gospodarcze wejdziemy z olbrzymim długiem publicznym – mówi Wiktor Wojciechowski z Fundacji FOR, który wystawił rządowi ocenę -98 pkt. Dodaje, że wtedy zielona wyspa pozostanie jedynie wspomnieniem. Ryszard Petru z BRE Banku ocenia politykę rządu na -121 pkt dodaje, że zaniechania dotyczące demografii czy innowacyjności gospodarki mogą zepchnąć Polskę jako kraj z centrum wzrostu do kategorii krajów peryferii.

Członkowie rady zwracają też uwagę, że Polska korzysta obecnie z ogromnych kwot przekazywanych nam przez Brukselę. To sztucznie pobudza nasz wzrost i powoduje, iż na razie możemy się nim chwalić. Ale te pieniądze się skończą, a bez rozwiązanych problemów strukturalnych możemy wpaść w recesję.

Eksperci mniej krytycznie wypowiadają się na temat prywatyzacji i rozwoju infrastruktury. Doceniają też, że rząd wygasił dużą część przywilejów emerytalnych.

Kolejna edycja Barometru w listopadzie. Będziemy go publikować, bo chcemy mobilizować rząd do działania. Obiecywał wszak, że przeprowadzi reformy w ciągu 500 dni od zaprzysiężenia prezydenta. Wszyscy powinniśmy sobie życzyć, aby wyniki były wówczas lepsze.

Eksperci mają za złe rządowi, że nie podjął prób odbiurokratyzowania gospodarki. Wskazują, iż jest to działanie, które nie wymaga ponoszenia żadnych kosztów z bużetu.

Mniej krytycznie wypowiadają się na temat wykorzystania środków unijnych, rozwoju infrastruktury i prywatyzacji. Ale także tutaj robią zastrzeżenie – pomagają nam pieniądze z Unii Europejskiej.

„DGP” wspólnie z radą będzie cyklicznie publikować Barometr. Także w innych krajach taka ocena jest sporządzana przez ekspertów. Najbardziej znanym takim ciałem w Europie jest niemiecka Rada Ekspertów Ekonomicznych. Jej członkowie nie mogą być powiązani z rządem i partiami politycznymi. Ogłasza ona wyniki co roku 15 listopada.

Taką oceną zajmują się też think tanki. W UE najbardziej opiniotwórczy jest Instytut Bruegla z Brukseli, którego radzie przewodniczy obecnie Leszek Balcerowicz. W USA prym wiodą AEI i Center on Budget and Policy Priorities.