Duże kontrowersje wzbudził ostatnio wzrost limitów cen mieszkań, przy zakupie których można posiłkować się rządowym programem „Rodzina na swoim”. Tylko w Warszawie kwota ta wzrosła o ponad 1 tys. zł do 9080 tys. zł. za 1 mkw. Taki stan rzeczy nie będzie jednak trwał zbyt długo.

Niższe limity

Rząd planuje zmiany, które od początku przyszłego roku mają wpłynąć na wydatne obniżenie limitów cen mieszkań. Analitycy Home Broker policzyli, ile mogą wynieść spadki będące konsekwencją planowanych zmian.

– Jedną z proponowanych zmian jest zmniejszenie mnożnika, z użyciem którego wyliczane są limity, z 1,4 obecnie do 1,3. Taka zmiana zmniejszyłaby przeciętną dostępność mieszkań w 13 przebadanych miastach z 64 proc. do 53 proc., zatem aż o 11 pkt. proc., chociaż wciąż na kredyt z dopłatą można byłoby kupić ponad połowę mieszkań – czytamy w raporcire Home Broker.

Nie jest to jednak najbardziej radykalne z proponowanych rozwiązań. Dalej idzie propozycja Ministerstwa Finansów, które, jak każdy skarbnik, chętnie zwęziłoby strumień pieniędzy wyciekających z budżetu.

– Ministerstwo Finansów forsuje odejście od stosowania mnożnika. Byłby to powrót do wersji z początków obowiązywania „Rodziny na swoim”, gdy zainteresowanie programem było śladowe – uważają eksperci Home Broker, którzy przy swoich wyliczeniach wzięli pod uwagę oferty sprzedaży pochodzące zarówno z rynku pierwotnego, jak i wtórnego.

Niemało w Warszawie

Gdyby przeszły zmiany forsowane przez resort skarbu, limit cen 1 mkw. lokalu spadłby w Warszawie o ponad 2 tys. zł. i wyniósł 7060 zł. Analitycy Home Broker, chyba trochę na wyrost, obliczyli, że w takim przypadku zaledwie 3 proc. (obecnie 64 proc.) mieszkań sprzedawanych na rynku pierwotnym i wtórnym kwalifikowałoby się do dopłat. Szacunki te wydają się znacząco zaniżone, ponieważ za nieco ponad 7 tys. zł za 1 mkw. można znaleźć w stolicy sporo lokali zarówno z pierwszej, jak i z drugiej ręki.

Spośród około 10 tys. ofert sprzedaży mieszkań umieszczonych na serwisie TabelaOfert.pl ponad 1,2 tys. lokali kwalifikowałoby się do dopłat w ramach rządowego programu. Nie są to mieszkania zlokalizowane wyłącznie w peryferyjnych rejonach miasta, ale również w takich dzielnicach jak Praga-Południe, Wola, Bemowo, Bielany, a nawet Mokotów. Także rynek mieszkań z drugiej ręki po obniżeniu limitu o 2 tys. zł. nie byłby mały. Na portalu Oferty.net znajdziemy około 9 tys. ofert sprzedaży mieszkań, których cena nie przekracza 7060 zł za 1 mkw.

Deweloper na swoim

Od lipca 2011 r. „Rodzina na swoim” zostanie ograniczona do rynku pierwotnego. To bardzo poważna zmiana, bo w całej historii programu stanowiły one 60,1 proc. To oznacza, że od 1 lipca 2011 roku nie będzie można zaciągnąć kredytu preferencyjnego na używane mieszkanie.

– Zmiana ta ma wpłynąć na poprawę sytuacji polskiej gospodarki (wspieranie przedsiębiorstw i rozwój budownictwa), jednak według części obserwatorów oznacza to przemianowanie programu z „Rodzina na swoim” na „Deweloperzy na swoim”, bo to oni będą największymi beneficjentami zmian – mówi Marcin Krasoń z Open Finance.

Planowane zmiany mają na celu ograniczenie dostępu do preferencyjnych kredytów, a w końcu i wygaszenie programu. Według założeń nowelizacji ustawy wnioski o kredyty z dopłatami mają być przyjmowane do 31 grudnia 2012 roku.