Za pomocą komórki można się połączyć z siecią i na internetowej mapie oznaczyć miejsce swojego pobytu. Ta z pozoru banalna operacja nazywa się geolokalizacją. To jeden z najgorętszych biznesowych trendów w światowym internecie. Właśnie pojawia się na polskim rynku.

Gdzie jest pizzeria?

W październiku Onet.pl, największy portal w sieci, wprowadzi na rynek aplikacje na telefony komórkowe dwóch swoich serwisów – Zumi i Sympatia – razem z wbudowanymi narzędziami do geolokalizacji. Będą dostępne w iphone’ach i telefonach innych producentów działających w systemie operacyjnym Android. Użytkownicy Zumi będą mogli sprawdzić, w jakiej odległości od ich miejsca pobytu znajduje się restauracja, warsztat lub fryzjer. Użytkownicy Sympatii z kolei dowiedzą się, w jakiej odległości od nich znajdują się osoby, których szukają w serwisie. Zumi zostanie wyposażony dodatkowo w nowoczesną technologię tzw. rozszerzonej rzeczywistości (ang. AG – augmented reality). Jeśli ktoś szuka pizzerii lub stacji benzynowej, dzięki AG będzie mógł nie tylko zobaczyć jej pozycję na mapie, lecz także zdjęcie na ekranie telefonu.

– Liczymy, że przy wykorzystaniu nowej aplikacji mobilnej Zumi wyszukiwanie firm i usług będzie jeszcze bardziej efektywne – mówi „DGP” Tomasz Nowak, dyrektor operacyjny Zumi. A to przełoży się na większe wpływy z reklam.

– To dobry ruch. Geolokalizacja na razie w Polsce raczkuje, ale na świecie to dziś gorący temat. Serwisy geolokalizacyjne to rewolucja w internetowym marketingu i reklamie. Za chwilę będzie je wykorzystywał każdy reklamodawca – mówi „DGP” Krzysztof Urbanowicz, prezes agencji wydawniczej i interaktywnej Mediapolis.

E-mail od H&M

Zwykłe oznacznie swojego miejsca na mapie, to zdaniem Krzysztofa Urbanowicza informacja, o której marzą marketerzy. – Logując się w różnych miejscach, zostawiasz informacje, gdzie jadasz, jaką kuchnię lubisz, jaki sport uprawiasz, gdzie się ubierasz. Dzięki temu reklamodawcy mogą wysyłać reklamy dopasowane dokładnie do potrzeb konkretnej osoby. Za chwilę będą chcieli to robić wszyscy, i to jest sedno tej rewolucji – dodaje Krzysztof Urbanowicz.

Na świecie już to robią. W USA słynna sieć kawiarni Starbucks wysyła użytkownikom Foursquare, najpopularniejszego dziś serwisu geolokalizacyjnego, informacje o rabacie w wysokości 1 dol. na kawę w najbliższej kawiarni. Każdy użytkownik Foursquare, logując się wielokrotnie w jakimś miejscu, uzyskuje status majora. Jeśli zostaje majorem danej restauracji, może liczyć na rabat lub specjalne zaproszenie. To internetowa wersja programu lojalnościowego. Lista firm, które wykorzystują Foursquare do podobnych celów, stale się wydłuża, a wśród nich są znane globalne marki: producenci odzieży Levi’s, H&M oraz GAP, największy producent procesorów Intel, a także Domino’s Pizza. Analitycy firmy badawczej Forrester Research oszacowali, że w ubiegłym roku firmy wydały na taką reklamę w Stanach Zjednoczonych 96 mln dol. Za dwa lata ta wartość się podwoi.

Wchodzą najwięksi

Nic dziwnego, że do walki o ten rynek – z własnymi narzędziami geolokalizacyjnymi – stanęli giganci internetu: Google, Microsoft, Facebook, Twitter, czy Yahoo!.

Jest jednak ciemna strona tego biznesu. Krzysztof Urbanowicz z Mediapolis przypomina, że używając serwisów geolokalizacyjnych, informujemy świat o tym, gdzie jesteśmy i co robimy. Złodzieje tylko czekają na takie wieści. – Na Naszej Klasie niektórzy potrafią opublikować adres zamieszkania i informację, kiedy jadą na wakacje. To jakby dać złodziejowi klucze do mieszkania – mówi Krzysztof Urbanowicz.