Był czas, gdy deweloperzy niemal co tydzień zapowiadali budowę nowego wieżowca. Lekką ręką licząc, poinformowali o planach budowy ponad 30 wieżowców, z czego co najmniej 22 wysokościowce pełnić miały funkcję mieszkaniową.

Największe nasilenie tego typu wiadomości miało miejsce w latach 2006 – 2008.

Wraz z nadejściem spowolnienia zamilkły działy PR wielu firm, a większość wież stoi, ale na papierze. Osoby, które szukają mieszkań z widokiem na panoramę miasta, nie muszą jednak czekać z założonymi rękami. Okazuje się, że w Warszawie można znaleźć ok. 200 mieszkań położonych powyżej 11. piętra. Trzeba jednak przyznać, że wieżowców z prawdziwego zdarzenia w ofercie deweloperów jest jak na lekarstwo, a gros lokali usytuowanych jest w budynkach niezbyt wysokich.

Strzeliste bloki

Większość mieszkań, z których można podziwiać panoramę Warszawy, znajduje się po prostu w wysokich blokach, które stanowią zazwyczaj dominanty w kompleksach mieszkaniowych. Trudno mówić tutaj o wieżowcach, ale widoki z ich ostatnich pięter nie powinny być do pogardzenia dla miłośników przestrzeni za oknem.

Utarło się przekonanie, że wysoka zabudowa jest właściwa przede wszystkim dla centrum miast. Zasada ta nie obowiązuje jednak w Warszawie, w której wysokie bloki rozproszone są niemal po całym mieście. Z wysokości kilkunastu pięter można spoglądać na okolice nie tylko w centralnej części stolicy, ale również w tak odległych dzielnicach, jak Ursus, Białołęka, a nawet Wawer, nie wspominając już o Ursynowie, Bemowie czy Bielanach. W większości przypadków są to jednak budynki z minionej epoki, a standard znajdujących się w nich mieszkań pozostawia nierzadko wiele do życzenia. Rozproszenie wysokiej zabudowy skrzętnie wykorzystują jednak deweloperzy przy planowaniu nowych inwestycji. Nie powinno więc dziwić, że wysoko usytuowane mieszkania z pierwszej ręki znaleźć można w wielu dzielnicach.

Na prawym brzegu taniej

Na rynku nieruchomości funkcjonuje przekonanie, że lokale w wieżowcach kosztują więcej niż mieszkania w niższych budynkach. Jeśli mamy na myśli kilkudziesięciopiętrowe wieże w centrum, zasada ta świetnie się sprawdza. Budowa wysokościowców jest ze względów technologicznych droższa. Śródmiejskie grunty nie należą też do najtańszych. To wszystko ma swoje odbicie w stawkach za metr.

Gdy jednak mówimy o obecnej ofercie warszawskich deweloperów, sytuacja nie jest tak klarowna. Ze względu na dość ograniczoną wysokość budynków koszty budowy nie generują rażąco wyższych cen. Te zależą zazwyczaj od lokalizacji budynku.

Miłośnik widoku po horyzont, który jednak nie chce wydać fortuny na wymarzone lokum, powinien rozejrzeć się po wschodniej stronie Wisły. Ceny lokali w wysokich budynkach nie odbiegają tam znacząco od przeciętnych stawek za mieszkania w niższych blokach. Wykładając 7,5 – 8,5 tys. zł za 1 mkw. (takie są przeciętne stawki w tej części miasta), można nawet nieco kaprysić. Niespełna 400 tys. zł powinno wystarczyć na zakup ok. 50-metrowego lokum na 16. piętrze w bloku Praga Tower na Pradze-Północ. Podobne stawki obowiązują w inwestycji Wilga VII na Gocławiu. Tam jednak jest większy wybór mieszkań. Za nieco ponad 800 tys. zł można zakupić przestronne, ponad 100-metrowe mieszkanie na 14. piętrze. Nieco drożej jest na osiedlach Saska oraz Przy Promenadzie, gdzie za lokale na ostatnich piętrach deweloperzy liczą nawet po 9 tys. zł za 1 mkw.