Pierwszą doświadczalną turbinę tego typu Francuzi postawili przy autostradzie A6 łączącej Paryż z Lyonem, którą codziennie przemierza około 5 tysięcy aut z ciężkimi ładunkami. Organizatorzy testów chcą zmierzyć, ile energii elektrycznej można uzyskać tym sposobem. Tłumaczą, że pęd powietrza wzbudzany przez ciężarówki – nazywany fachowo wiatrem zakłócanym – jest krótkotrwały, ale za to bardzo silny.

Jeśli wyniki testów okażą się obiecujące, wiatraki tego typu będą mogły dostarczać energię potrzebną do zasilania urządzeń instalowanych przy autostradach i zużywających do 2 kilowatów prądu na godzinę: kamer, świetlnych tablic informacyjnych itp. Dzięki temu nie trzeba byłoby ich podłączać do sieci energetycznych, kłaść w tym celu kabli, a potem ich konserwować. To z kolei oznaczałoby oszczędności liczone w dziesiątkach tysięcy euro rocznie.

Firma APRR najpierw testowała przy autostradach zwykłe turbiny wiatrowe, oczywiście odpowiednio małe i nisko zainstalowane. Nie dawały one jednak tyle prądu, by wystarczyło do samodzielnego zasilania urządzeń elektrycznych przy autostradach. Trzeba było je wspomagać panelami wykorzystującymi energię słoneczną. Dlatego Francuzi postanowili opracować zupełnie nowy model turbiny dostosowanej do takiej metody wytwarzania prądu.

Ostatnie lata obfitują w nowe, zdumiewające wynalazki oraz rozwiązania służące do produkcji energii. Jednym z ciekawszych jest fruwający wiatrak, którego opracowaniu służyło założenie, że im wyżej, tym wiatr silniejszy i częstszy. Inny przykład to pomysł Sopotu i jednego z miast szwedzkich, by z nadmorskich plaż zbierać glony i przetwarzać je na biogaz. Wyrzucane przez morze na plaże glony, które tam gniją, trzeba usuwać, a potem utylizować. Dostarczanie ich do biogazowni zmniejszyłoby koszty z tym związane, a dodatkową korzyścią byłaby produkcja energii z czystego, odnawialnego źródła.