Przybywa kredytów nieregularnie spłacanych przez klientów, chociaż sytuacja jest lepsza, niż prognozowano przed kryzysem. Na koniec I półrocza w przypadku firm stanowiły one 11,82 proc. portfela banków, podczas gdy na koniec 2009 roku było to 11,15 proc. Jeśli chodzi o sektor pożyczek udzielonych gospodarstwom domowym, to zagrożone stanowią obecnie 6,63 proc. Jeszcze pół roku temu było ich 5,93 proc.

– Poziom zagrożonych kredytów nie stanowi póki co znaczącego zagrożenia, ale tempo, z jakim się powiększa, jest w tej chwili niepokojące – mówi Małgorzata Krzysztoszek z PKPP Lewiatan.

– Dobre wyniki sektor bankowy osiągnął dzięki wyższym przychodom z opłat i prowizji oraz lepszym wynikom odsetkowym – ocenia Małgorzata Krzysztoszek.

Sektor miał wynik odsetkowy wyższy o 21 proc. w porównaniu z ubiegłym rokiem. – Nie tylko dlatego, że płacił klientom mniej za depozyty, ale przede wszystkim pozyskiwał taniej kapitał na rynku – dodaje.

Współczynnik wypłacalności, czyli relacja funduszy własnych banku do aktywów ważonych ryzykiem, wzrósł z 13,3 do 13, 5 proc. To znaczy, że banki wciąż zwiększają fundusze własne i zmieniają strukturę aktywów. Zdaniem ekspertów to właśnie m.in. dzięki temu poprawia się bezpieczeństwo całego sektora.

Banki niechętnie udzielają pożyczek firmom. W porównaniu z ubiegłym rokiem ich należności kredytowe zmniejszyły się o prawie 9 mld zł.