To czarny scenariusz, ale realny – mówią eksperci. Gdyby się spełnił, oznaczałoby to ponad 4-proc. podwyżkę w stosunku do dzisiejszych cen.

Najwięcej paliwo może podrożeć z powodu likwidacji ulg w akcyzie od biokomponentów dodawanych do paliw, czego domaga się resort gospodarki. Polska Organizacja Przemysłu i Handlu Naftowego szacuje, że obciążenie biododatków akcyzą automatycznie przełoży się na wzrost detalicznych cen benzyn i oleju napędowego o niemal 5 – 7 gr na litrze.

Równie odczuwalne dla naszych portfeli mogą się okazać zmiany w przepisach o zapasach obowiązkowych paliw (5 gr/l) oraz certyfikacji biopaliw sprowadzanych do Europy spoza UE (2 – 4 gr/l). Do tego od nowego roku czeka nas wyższa stawka podatku VAT (około 4 gr/l). W sumie w 2011 roku możemy spodziewać się zatem, że do każdego litra przy tankowaniu dopłacimy nawet 16 – 20 gr.

40 złotych miesięcznie

To spora kwota. Właściciel auta osobowego z 65-litrowym zbiornikiem, tankujący trzy razy w miesiącu, musi się liczyć z tym, że dodatkowo wyda nawet ponad 40 zł.

Eksperci firmy doradczej e-petrol uważają jednak, że faktyczna skala podwyżki nie musi być aż tak drastyczna. – Nie powinna przekroczyć 10 gr/l – mówi Szymon Araszkiewicz, główny analityk e-petrol.

Jak podkreśla, stawka VAT w paliwie nie jest liczona kwotowo, lecz procentowo. – Jej wzrost z 22 do 23 proc. przy obecnym poziomie cen oznaczałby rzeczywiście podwyżkę rzędu 4 gr/l. Trzeba pamiętać jednak, że tradycyjnie paliwa na początku roku są tańsze niż w wakacyjnym szczycie. W efekcie kwota VAT w paliwie również byłaby odpowiednio niższa – tłumaczy Szymon Araszkiewicz.

Rafał Zywert, analityk BM Reflex, jest przekonany, że z powodu podwyżek w przyszłe wakacje zostanie pobity tegoroczny rekord – za litr benzyny będziemy płacić średnio ok. 4,80 zł.

Nie na raz

Podwyżki nie odczujemy tak boleśnie zapewne również z innego powodu – wzrost cen nie będzie bowiem jednorazowy. Nowa stawka VAT miałaby wejść na początku roku, ale kolejne obciążenia ceny paliw byłyby już rozłożone w czasie. Na przykład ulga akcyzowa dla biokomponentów obowiązuje do końca kwietnia 2011 r. Producenci podatek musieliby płacić zatem od maja.

Ci liczą jednak wciąż, że unikną tych obciążeń. Raczej mało prawdopodobne jest jednak, by rząd wystąpił do Komisji Europejskiej o przedłużenie wsparcia. Przedstawiciele resortu gospodarki mówią wprost, że obecny system promocji biopaliw nie zdał egzaminu. Producenci importują bowiem surowiec z zagranicy, głównie spoza UE. Trudno się temu dziwić, bowiem jest on znacznie tańszy od sprzedawanego w Polsce.

Ograniczyć ten import chce również KE. To dlatego wprowadza system certyfikacji biopaliw. Uniemożliwi on w praktyce sprowadzanie biokomponentów np. z Ameryki Południowej, w której często produkowane są one w sposób zagrażający naturze. Do paliw dodawane będą więc biokomponenty z UE. Znacznie droższe.

Prawdopodobnie w II połowie przyszłego roku tankowanie będzie bardziej kosztowne także z powodu zmiany systemu tworzenia zapasów obowiązkowych ropy i paliw. Dziś do gromadzenia takich rezerw zobligowani są przedsiębiorcy. Ministerstwo Gospodarki ma zamiar jednak, za pośrednictwem Agencji Rezerw Materiałowych, przejąć od firm ten obowiązek. Problem w tym, że nie wykupi od nich paliwowych zapasów jednorazowo. W efekcie przez 10 lat funkcjonować będą równolegle dwa systemy. Za oba płacić będą kierowcy.

Taka polityka prowadzi w ślepą uliczkę

OPINIA

Leszek Wieciech,

dyrektor generalny Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego

Jeśli rząd zrealizuje swoje zapowiedzi dotyczące likwidacji ulgi akcyzowej dla biokomponentów i wzrostu stawki podatku VAT, możemy spodziewać się tylko z tego tytułu podwyżek cen paliw rzędu kilkunastu groszy na litrze. Obecnie praktycznie wszystkie sprzedawane na polskim rynku paliwa zawierają do 5 proc. biokomponentów. Likwidacja ulgi odbije się więc na kosztach tankowania. Przyjęta w Polsce koncepcja wprowadzania biopaliw prowadzi w ślepą uliczkę, nie służy nie tylko konsumentom, ale również polskiej gospodarce. Przedsiębiorstwa obligowane są bowiem do wprowadzania do sprzedaży czystych, 100-proc. biopaliw, których produkcja jest zwyczajnie nieopłacalna.