Od kwietnia do końca czerwca banki pożyczyły prawie 64 tysiącom kredytobiorców na kupno mieszkań i domów 13,5 mld zł. Wartościowo oznacza to wzrost w porównaniu z poprzednim kwartałem o prawie 38 proc. Z opublikowanych wczoraj danych Związku Banków Polskich (ZBP) wynika, że rok do roku poprawa była jeszcze większa – o ponad 43 proc., co nie dziwi o tyle, że mieliśmy wówczas głęboki kryzys.

– W pierwszym półroczu udzieliliśmy łącznie ponad 23 mld zł nowych kredytów, dlatego nie jest wykluczone, że w całym roku będzie ich więcej niż planowane 43 – 48 mld zł – mówi Krzysztof Pietraszkiewicz, prezes ZBP.

Teraz jednak nie ma mowy o boomie kredytowym, ale raczej o kumulacji czynników sprzyjających zakupom. Zdaniem ekspertów obecna sytuacja w dużej części jest skutkiem realizacji odkładanych do tej pory inwestycji mieszkaniowych i obaw przed nowymi przepisami wprowadzanymi przez Komisję Nadzoru Finansowego.

– Słusznie czy nie, klienci obawiają się zmian i ograniczenia wartości kredytów walutowych. Chcą zdążyć przed wejściem nowych regulacji w życie – mówi Krzysztof Pietraszkiewicz.

Dlatego prawie co czwarty kredyt hipoteczny udzielany w II kwartale był nominowany w euro, a udział kredytów złotowych spadł poniżej 72 proc. (o 5,3 pkt proc).

– Nie zmienił się natomiast udział w rynku nowych kredytów w szwajcarskiej walucie. Cały czas wynosi on ok. 4 proc. – mówi Jacek Furga, wiceprezes Centrum Prawa Bankowego i Informacji.

Bankowcy twierdzą, że kolejne miesiące nie przyniosą dalszego wzrostu akcji kredytowej. Pomimo wakacji banki udzielają miesięcznie ok. 4 mld zł nowych kredytów. Z danych ZBP wynika jednak, że ożywienie na rynku kredytów mieszkaniowych do tej pory nie przełożyło się na wzrost cen nieruchomości. Spośród dużych miast, poza Warszawą i Łodzią, wszędzie odnotowano w II kwartale spadek cen transakcyjnych. Zmiany są jednak minimalne.

Nadal utrzymują się bardzo duże różnice w cenach między poszczególnymi miastami. Najdrożej jest oczywiście w stolicy, gdzie średnia cena transakcyjna to 8,2 tys. zł za metr kwadratowy. Najtańsza jest aglomeracja katowicka, gdzie średnia cena transakcyjna to 3,4 tys. zł za metr, czyli nieruchomości są tam ponaddwukrotnie tańsze niż w Warszawie.