Wczoraj jedna akcja PZU kosztowała 397,50 zł. To znacznie wyższy kurs, niż spodziewali się analitycy. Średnia z cen docelowych z rekomendacji wydanych dla ubezpieczyciela wynosi teraz 367,78 zł, ok. 7,5 proc. mniej niż cena papierów spółki wczoraj po południu na sesji.

Niektórzy analitycy uważają, że już czas na sprzedaż akcji PZU. Ostatnio ING zmienił swoją rekomendację z „trzymaj” do „sprzedaj”, właśnie przez notowany ostatnio szybki wzrost ceny spółki.

Gracze giełdowi na razie ignorują zalecenia analityków. Od debiutu PZU na giełdzie zarobili już 27 proc. i pewnie liczą na dalszy wzrost zysków. I to mimo że w tym roku wyniki PZU będą znacznie słabsze niż w roku 2009. Ze średniej z prognoz zebranych przez agencję Bloomberg wynika, że w tym roku zysk netto grupy spadnie z rekordowego 3,76 mld zł do 2,56 mld zł. Będzie niższy głównie z powodu zmniejszenia się wartości kapitałów, które PZU może przeznaczyć na inwestycje na rynku finansowym i kapitałowym. Pod koniec ubiegłego roku firma wypłaciła bowiem 12,75 mld zł w formie zaliczkowej dywidendy za 2009 rok. To obniży wynik na działalności lokacyjnej.

Według analityków i zarządzających kurs spółki rośnie z kilku powodów. Udział spółki w krajowych i zagranicznych indeksach jest na tyle duży, że nadal są instytucje, które kupują jej papiery, aby mieć odpowiedni udział w indeksie.

– Trzeba też pamiętać, że jeszcze w tym roku PZU wypłaci dywidendę za 2009 rok. Wkrótce, 25 sierpnia, ustalone zostanie prawo do dywidendy. W najbliższym czasie może to dodatkowo pozytywnie działać na kurs – mówi Ryszard Rusak z Union Investment TFI.

Do właścicieli akcji spółki trafi 942,1 mln zł, po 10,91 zł za jedną.

Do wzrostu kursu ubezpieczyciela przyczyniła się też letnia poprawa nastrojów na giełdach. Od początku lipca cena PZU zwyżkowała o ponad 13 proc., ale inwestorzy równie chętnie kupowali akcje pozostałych spółek z pierwszej piątki w WIG20. KGHM wzrósł np. o ponad 20 proc., a PKN o ok. 17 proc.

– Kiedy na fali wzrostów na giełdę wchodzi większy kapitał, szczególnie zagraniczne instytucje kupują przede wszystkim największe i najbardziej płynne spółki. Tak było ostatnio. Jeśli jednak przez giełdy przejdzie mocniejsza fala spadkowa, to właśnie takie firmy zagranica sprzeda w pierwszej kolejności – mówi szef sprzedaży instytucjonalnej u jednego z brokerów.