Od dwóch lat armia próbuje sprzedać swoje 6 hektarów ziemi przy ulicy Przybyszewskiego. To teren po jednostce rakietowej. Choć obniżono cenę wywoławczą z 40 do 29 mln zł, to do przetargu nie zgłosił się żaden inwestor.

Agencja nie może też znaleźć chętnych na atrakcyjnie położną – tuż obok helskiej latarni morskiej – ponaddwuhektarową działkę przy ulicy Kuracyjnej. Na gruncie wartym 20 mln zł można wybudować duży kompleks hotelowy z bezpośrednim dostępem do morza lub osiedle mieszkaniowe. Jednak deweloperzy Hel omijają szerokim łukiem.

– W mieście nie ma wysokiej klasy hotelu ani dobrej restauracji. Są za to biedne rybackie osiedla i wojskowe blokowisko zamieszkane przez emerytów. Takie sąsiedztwo odstrasza inwestorów, którzy chcą budować ekskluzywne apartamentowce – tłumaczy Leon Maciej Królas, dyrektor gdyńskiego biura nieruchomości Awal.

Jego zdaniem inwestycje blokują też zawyżone ceny nieruchomości. W Helu za metr nowego mieszkania w ekskluzywnym apartamentowcu trzeba zapłacić średnio 10 tys. zł. Niemal tyle samo kosztuje mieszkanie w Zakopanem. Ale w górach, inaczej niż nad morzem, sezon wakacyjny trwa cały rok, więc na wynajmie można więcej zarobić.

Inwestorów Helowi podbiera w ostatnich latach modna Jurata. Agenci nieruchomości szacują, że cena ziemi wzrosła w mieście w ciągu ostatniej dekady o 1200 procent i zrównała się z cenami w Helu.

Agencja Mienia Wojskowego na swoje działki zorganizowała już cztery przetargi. W 2008 roku grunt przy Przybyszewskiego wylicytowała za ponad 50 mln zł gdyńska spółka VEA Development. Planowała postawienie tu kompleksu rekreacyjno-hotelowego z apartamentami do wynajęcia. Ostatecznie zrezygnowała jednak z inwestycji, a kasę AMW zasiliło jedynie 6 mln zł kaucji wpłaconej przez inwestora.

– Plany pokrzyżował kryzys. Mimo ożywienia banki nadal nie chcą finansować tak dużych projektów – tłumaczy Zbigniew Prokopczyk z Agencji Mienia Wojskowego.

Dlatego teraz agencja chce podzielić swoje grunty na mniejsze działki, wielkości maksymalnie jednego hektara. Ten pomysł sprawdził się już przy sprzedaży części terenu po byłym Wojskowym Domu Wypoczynkowym „Kormoran”. Dwa miesiące temu za 2,6 mln zł wojsko sprzedało hektar ziemi w lesie nad Zatoką Pucką zabudowany domkami kempingowymi.

O inwestorów zabiegają też helscy samorządowcy. W ciągu najbliższych dni przy drodze prowadzącej na półwysep pojawią się banery reklamujące atrakcyjne grunty w Helu.

Miejscy rajcy chcą sprzedać działki o łącznej powierzchni prawie 6 tys. metrów kwadratowych. Dwie duże – po ok. 2500 metrów kwadratowych – wyceniono na 4,4 mln zł. Za mniejszą, 800-metrową, położoną w centrum miasteczka trzeba zapłacić minimum 800 tys. zł. – Przetargi ogłosimy we wrześniu oraz na przełomie października i listopada. Myślę, że znajdziemy kupców, bo kryzys się skończył, a inwestycje budowlane znów się rozkręcają – mówi Marek Dyka, sekretarz miasta Helu.

Samorządowcy liczą na powodzenie licytacji, bo środki uzyskane ze sprzedaży ziemi chcą przeznaczyć na wartą 60 mln zł przebudowę miejskiej sieci wodno-kanalizacyjnej. Eksperci są jednak sceptyczni. – W tej chwili deweloperzy realizują projekty na gruntach, które skupili w ostatnich latach. Dlatego wstrzymują się z zakupem nowych działek – tłumaczy Paweł Sztejter z analizującej rynek nieruchomości firmy Reas Consulting.

Wszystko wskazuje na to, że z helskich nadmorskich wydm jeszcze długo korzystać będą tylko plażowicze.