GPW jest teraz właścicielem 25 proc. ukraińskiej giełdy Innex i ok. 2 proc. rumuńskiej giełdy Sibex, specjalizującej się w rynku derywatów. Obecnie nie zamierza zwiększać w nich swoich udziałów. W przypadku Sibeksu, który na początku roku uruchomił rynek akcji, GPW nastawia się na wprowadzanie akcji debiutujących tam spółek do notowań także w Warszawie. Tyle że na Sibeksie na razie notowany jest jedynie operator tego parkietu.

Innex trzeba unowocześnić

Z kolei Innex przedłużył niedawno na 10 lat licencję na działalność.

– To ciągle wielka szansa. Teraz stoi przed nami decyzja, jak technologicznie unowocześnić tę giełdę. To główna bariera, jeśli chodzi o jej rozwój. Problemem nie jest sfinansowanie zmian, ale gotowość tamtejszych uczestników rynku do zmiany przyzwyczajeń i praktyk, zarówno jeśli chodzi o obrót, jak i rozliczanie transakcji – mówi „DGP” Ludwik Sobolewski, prezes GPW.

Dodaje jednocześnie, że przejęcia nie są pierwszoplanowym tematem, bo głównym celem GPW jest przyciągnięcie do Warszawy spółek z rynków w regionie oraz tamtejszych inwestorów.

– Kiedy pojawiła się możliwość kupna giełd w Pradze i Lublanie, stanęliśmy do przetargów, wiedząc, że nie mamy szans wygrać. Musieliśmy jednak się pokazać jako aspirujący, wówczas jeszcze tylko aspirujący, do roli regionalnego lidera. Przegrywałem jednak bez poczucia dużej straty – wyjaśnia nam Ludwik Sobolewski.

To nie znaczy jednak, że warszawski parkiet całkowicie rezygnuje z akwizycji.

Spoglądać na wschód

Zdaniem Sobolewskiego ewentualne przejęcia byłyby interesujące w tych krajach, gdzie rynek kapitałowy z prawdziwego zdarzenia nie funkcjonuje, takich jak Ukraina i inne państwa we wschodniej Europie. – Tu inaczej patrzę na kwestię zainteresowania innymi operatorami, o ile będzie chodziło o gospodarki z potencjałem – dodaje.

W ciągu kilku lat jedną z głównych przeszkód w staraniach o przejęcia innych parkietów była kontrola państwa nad GPW. Niewiele zmieni się po planowanej na listopad ofercie spółki. MSP, właściciel 98,8 proc. akcji giełdy, może zmniejszyć swój udział do ok. 36 proc., ale nie straci wpływu na działalność firmy. W rękach resortu zostaną akcje uprzywilejowane. Na każdą z nich będą przypadały dwa głosy. W ten sposób Skarb Państwa będzie miał ponad 50 proc. głosów na walnym zgromadzeniu.