Wakacje to czas imprez dla klientów. Od września natomiast ruszają atrakcje dla pracowników.
Branża eventowa jest nadal w naszym kraju dość słabo monitorowana. Brakuje szczegółowych danych dotyczących liczby organizowanych przez korporacje imprez, obrotów poszczególnych firm, budżetów, osób zajmujących się tym biznesem itp.
– Eventy to nadal pewna nowość w naszym kraju – mówi Magdalena Kondas, redaktor specjalistycznego miesięcznika branży „MICE Poland”. – Jednak z naszych obserwacji wynika, że organizowanych jest coraz więcej imprez, branża jest bardzo perspektywiczna i dość dynamicznie się rozwija.
– Aby założyć firmę eventową, potrzebny jest telefon, komputer, ale przede wszystkim gruby zeszyt z kontaktami – mówi Magdalena Kondas.
Dużo pracy trzeba włożyć w znalezienie kontrahenta. W każdej większej korporacji pracują osoby odpowiedzialne za organizację imprez (tzw. event managerowie). Ale robią to także poszczególne działy: marketing, human resources, brand managerowie poszczególnych produktów, a nawet osobista asystentka prezesa (organizująca osobiste święta szefa i jego rodziny).
Pierwszym krokiem jest zatem odszukanie w korporacjach odpowiednich osób, nawiązanie z nimi kontaktów i uzyskanie informacji, jakie imprezy znajdują się w ich kalendarzach.
Drugim krokiem będzie przygotowanie oferty. Trzeba włożyć w to sporo wysiłku. Przede wszystkim konieczne jest opracowanie szczegółowego scenariusza, oszacowanie kosztów. Być może konieczne będzie zatrudnienie grafika, który narysuje, jak będą wyglądać dekoracje (raczej w przypadku dużych eventów skierowanych do konsumentów – odbiorców produktów lub zewnętrznych współpracowników firmy).
Jaka jest szansa na uzyskanie zlecenia? Oczywiście firma, która nie ma doświadczenia, znajduje się na gorszej pozycji od tej, która w swoim portfolio ma liczne i skomplikowane logistycznie imprezy.
– Ale młoda agencja zawsze możne wygrać wyścig, oferując na przykład większą liczbę atrakcji za niższą cenę – mówi Kondas. – Akurat mniejsze i nowe firmy mają pod tym względem dużo większą swobodę niż duże, zmanierowane, ale mające renomę eventowe organizacje.
1: joki z IP: 213.25.175.* (2010-07-31 14:17)
Ciekawy artykuł.
2: czytelnik z IP: 87.207.97.* (2010-07-31 19:02)
Olli ,Joki,Kaki...czy jak się tam nazwiesz ,ty czteroliterowy palancie,z mózgiem wielkości ziarna słonecznika!!!Przestań wreszcie wypisywać bezsensowne i infantylne komentarze do poważnych artykułów,ty przygłupie.

Resort transportu dopina drogową układankę. DGP dotarł do harmonogramu otwarć czterech kolejnych odcinków. Kierowcy mogą od wczoraj jeździć 7-kilometrowym odcinkiem autostrady A2 najbliżej Warszawy – między Konotopą a Pruszkowem. To odcinek E Budimeksu – pierwszy z pięciu budowanych na 91-kilometrowej trasie Łódź–Warszawa.








