Analitycy nie mają już wątpliwości: kryzys w polskim przemyśle się skończył. Produkcja zwiększyła się o 14,5 proc. w skali roku. Więcej niż w maju, gdy wzrost sięgnął 13,5 proc. Drugi miesiąc z rzędu ekonomiści dali się zaskoczyć danymi Głównego Urzędu Statystycznego.

W poprzednim miesiącu szacowali wzrost produkcji na 11 – 12 proc. – To była bardzo duża niespodzianka. Okazało się, że wynik majowy nie jest jednorazowym przypadkiem – mówi Tomasz Kaczor z Banku Gospodarstwa Krajowego.

Według niego za tak dobry odczyt odpowiada przede wszystkim dobra passa polskich eksporterów. Taki wniosek można wysnuć po analizie wyników poszczególnych branż. Najlepsze osiągają te, w których znaczący udział ma sprzedaż za granicę. W czerwcu prawdziwy boom zanotowano w elektronice. Produkcja komputerów i elektroniki wzrosła, licząc rok do roku, o 98,1 proc. Przedsiębiorstwa chemiczne wyprodukowały o 35,5 proc. więcej towarów, w motoryzacji produkcja zwiększyła się o 22,6 proc.

Marta Petka z Raiffeisen Banku zwraca uwagę, że wzrost produkcji zanotowano aż w 27 działach przemysłu spośród 34. A to oznacza, że poprawa koniunktury dotyczy całego sektora, nie tylko eksporterów.

Ekonomiści Invest-Banku zwracają uwagę, że wielkość produkcji w czerwcu 2010 r. była o 9,4 proc. wyższa niż w przedkryzysowym czerwcu 2008 roku. To kolejny dowód na to, że aktywność w przemyśle wraca do normalnego poziomu z czasów dobrej koniunktury.

Ale analitycy Banku BPH przestrzegają przed nadmiernym optymizmem. Ich zdaniem tak dobre wyniki wcale nie muszą się utrzymywać w drugiej części roku. – Istnieje ryzyko, że wraz z wyhamowaniem tempa wzrostu ożywienia gospodarczego w strefie euro w drugiej połowie roku popyt na produkowane w Polsce towary nieco zmaleje, co może spowodować powrót dynamiki produkcji przemysłowej na niższe poziomy – mówi Monika Kurtek z BPH.

Prognozy na najbliższe miesiące są jednak dobre. Zdaniem Marka Kaczora w lipcu produkcja powinna wzrosnąć o 11 – 12 proc., w sierpniu o jakieś 14 – 15 proc., choćby ze względu na większą liczbę dni roboczych niż przed rokiem. Marta Petka dodaje, że w całym III kwartale wzrost produkcji powinien oscylować wokół 10 proc.: – Wszystkie pozytywne czynniki, które na to wskazują, utrzymują się. Mimo że indeksy koniunktury zniżkują, mocnego przełożenia na produkcję na razie nie widać.

Dobre dane o produkcji zwiększają prawdopodobieństwo niezłego wyniku całej gospodarki. Według BPH wzrost PKB mógł wynieść nawet 3,2 proc., Tomasz Kaczor z BGK mówi o 3 proc. Marta Petka zauważa, że być może realizuje się scenariusz szybkiego ożywienia gospodarczego, w jaki wierzą jastrzębie RPP. – To może być argument za tym, że podwyżki stóp procentowych rozpoczną się szybciej, niż się tego spodziewaliśmy – mówi.