Od sierpnia wytwórcy będą mieli obowiązek sprzedaży 15 proc. energii poprzez publiczną giełdę lub publiczne aukcje. Towarowa Giełda Energii z pierwszą aukcją wystartuje już 5 sierpnia. Przedsiębiorstwa będą walczyć o 876 tys. megawatogodzin energii (ok. 0,6 proc. łącznego zużycia w kraju) z dostawą przez cały 2011 rok.

– Zgłoszenie pierwszej aukcji przed oficjalnym wejściem w życie nowelizacji ustawy to dobry znak dla rynku – mówi Grzegorz Onichimowski, prezes TGE.

Aukcja ma duże znaczenie dla przedsiębiorstw chcących kupować energię na wolnym rynku. Obecnie mają z tym kłopoty. Przetargi organizowane przez wielkich państwowych wytwórców mają tak wyśrubowane wymogi, że zwycięzcami najczęściej zostają spółki działające w tej samej grupie co wytwórcy. To poważny problem, bo w rękach czterech państwowych grup energetycznych pozostaje 65 proc. energii.

Żeby ograniczyć handel energią jedynie w ich obrębie, zmieniono prawo i nałożono na elektrownie właśnie tzw. obowiązek giełdowy. Dzięki temu transakcje oraz ceny na rynku hurtowym mają szansę stać się bardziej przejrzyste.

Grzegorz Onichimowski zapewnia, że TGE posiada już wszystkie narzędzia do prowadzenia handlu energią.

– Dzięki temu wszyscy zobowiązani do sprzedaży prądu przez giełdę mogą to uczynić bezpiecznie i po minimalnych kosztach – mówi.

Eksperci podkreślają, że mechanizm aukcji pozwala uniknąć formalnych komplikacji dla przedsiębiorstw, które pojawiały się w przetargach organizowanych przez wytwórców. Odbiorców może na aukcji reprezentować dom maklerski.

Giełdowe obligo nie podoba się jednak producentom, którzy twierdzą, że problemów z dostępnością energii dla przemysłu nie ma. Cieszy się natomiast przemysł. Ponieważ debiutancka aukcja zbiegnie się w czasie z gorącymi negocjacjami w sprawie kontraktów na energię na 2011 r., odbiorcy będą się pilnie przypatrywać cenom osiąganym na giełdzie.