Na początku roku banki prześcigały się, proponując coraz niższe oprocentowanie. Prawie w każdym tygodniu jakaś instytucja finansowa informowała o obniżeniu marży. Dzisiaj to już przeszłość. – Od maja marże wynoszą 2 proc. – mówi Jarosław Sadowski z Expander.

Oczywiście nie wszystkie banki mają jedną cenę kredytu. W BZ WBK, Alior Banku i ING Banku Śląskim marże są najniższe i wynoszą od 1,35 do 1,5 proc. Najdrożej jest w BPH, to aż 4,8 proc. – Marże nie mogą spadać w nieskończoność. Doszliśmy do takiego poziomu, że dalsze obniżki są niemożliwe. Warunki makroekonomiczne nadal są nieustabilizowane i nadal niektóre banki mają problemy z pozyskiwaniem pieniędzy – mówi Mariusz Zygierewicz ze Związku Banków Polskich.

Według niego w obecnych warunkach nie ma możliwości powrotu do 1-proc. marż, które obowiązywały przed kryzysem. – Banki generalnie nie obniżają już marż, bo akcja kredytowa rośnie bez takich działań – mówi Jarosław Sadowski.

O ile na początku roku wartość nowo udzielanych kredytów wynosiła 2,5 mld zł, to w kolejnych miesiącach rosła aż do ok. 4 mld w czerwcu. Wakacje przyniosą pewnie spowolnienie, ale jesienią znowu wartość udzielonych pożyczek mieszkaniowych zapewne znowu wrośnie. Całkiem możliwe, że będą one droższe.

W niektórych bankach kredyty hipoteczne już podrożały, bo zakończyły się promocje polegające na rezygnacji z prowizji. Tak było do końca czerwca w Kredyt Banku, a teraz trzeba tam zapłacić 1 proc. prowizji. Podobnie w Millennium, gdzie specjalna oferta skończyła się nieco wcześniej i prowizja obecnie również wynosi 1 proc.

Większość banków utrzymała swoje wcześniejsze warunki kredytowe. W Deutsche Banku zwolnienie z prowizji ma trwać do końca września. A Raiffeisen Bank teraz właśnie zdecydował się na rezygnację z prowizji.

Na szczęście ze względu na spadek stawek WIBOR na rynku międzybankowym średnie oprocentowanie kredytów w lipcu nieco spadło.

Eksperci uważają, że obecnie właśnie stawki WIBOR będą miały coraz większe znaczenie dla cen kredytów. Coraz częściej mówi się o tym, że Rada Polityki Pieniężnej podniesie stopy procentowe, co może spowodować wzrost WIBOR. Ale jest szansa, że wyższe stopy nie odbiją się na stawkach rynkowych. – Są zapowiedzi, że przyszłoroczny deficyt budżetowy będzie niższy niż w tym roku, więc zapotrzebowanie na pieniądze będzie mniejsze, czyli cena pieniądza może być niższa. Nawet jeśli stopy procentowe pójdą w górę, to niekoniecznie będzie to oznaczało wzrost cen kredytów – uważa Mariusz Zygierewicz.