Koniec z monopolem na warszawskim Okęciu. – Za dużo tracimy z powodu drogiego paliwa w porcie – mówi Kamil Wnuk, rzecznik prasowy PPL.

Porty Lotnicze, które zarządzają lotniskiem im. Chopina w Warszawie, zamierzają wprowdzić drugą firmę, która będzie konkurować z Petrolotem, kontrolowanym przez PKN Orlen i PLL LOT.

Arabowie zrezygnowali

Mimo że Unia Europejska od dawna zaleca, by na lotniskach obsługujących powyżej 2 mln pasażerów rocznie było co najmniej dwóch dostawców, do tej pory firma PPL nie kwapiła się z wpuszczeniem na rynek konkurencji. Jednak sytuacja się zmieniła, gdy pod koniec zeszłego roku Emirates, jedne z najbardziej prężnych obecnie linii lotniczych na świecie, jako bazę do lotów w tej części Europy wybrały Pragę, a nie Warszawę. Jak mówi Kamil Wnuk, przewoźnik uznał, że paliwo w tym porcie jest zbyt drogie. Dyrekcja portu jeszcze w styczniu podpisała z Lotos Tank list intencyjny, a teraz przyszedł czas na sfinalizowanie kontraktu. – Ostateczna umowa będzie gotowa na dniach – zapowiada Kamil Wnuk. Drugi dostawca rozpocznie działalność na Okęciu najwcześniej za pół roku.

Jak twierdzi Wnuk, to dopiero początek rewolucji paliwowej w stołecznym porcie. W ciągu roku ruszy bowiem nowoczesny system hydrantów paliwowych zlokalizowanych bezpośrednio na płycie lotniska, który otworzy drogę do zaopatrywania linii lotniczych także innym dostawcom. Obecnie jest to niemożliwe, bo paliwo jest dowożone do samolotów cysternami. Konieczność ich posiadania zwiększa koszty firm zaopatrujących lotnisko w paliwo, a więc i jego ceny.

Linie lotnicze chwalą ruch PPL. – Ceny nie tylko w Warszawie, ale w ogóle na polskich lotniskach zmonopolizowanych przez Petrolot są na tyle wysokie, że bardziej opłaca nam się tankować za granicą – mówi Mariusz Szpikowski, prezes Air Italy Polska.

Będzie taniej dla pasażerów

Tańsze paliwo to także potencjalna korzyść dla pasażera. Z bardzo ogólnych wyliczeń wynika, że tylko 1 gr obniżki na litrze paliwa, np. na trasie z Polski do Egiptu, daje linii lotniczej około 20 tys. zł oszczędności, i to tylko w jedną stronę. Tymczasem w porównaniu do Egiptu czy Grecji ceny litra paliwa w Petrolocie są średnio o 30 gr wyższe.

Szpikowski uważa jednak, że Lotos Tank może mieć problem z przejęciem klientów Petrolotu, jeżeli nie wystartuje z działalnością w innych portach lotniczych. A to dlatego, że przy ustalaniu końcowej ceny dostawy ważną rolę odgrywa również wielkość zamówienia. A jest wysoce prawdopodobne, że uszczuplenie zamówień w Petrolocie w Warszawie spowoduje, że firma ustali wyższe ceny na paliwo w innych portach lotniczych. W takiej sytuacji zmiana dostawcy na Okęciu nie będzie miała sensu. Na razie Lotos Tank działa tylko w Gdańsku, ale mimo to spółce udało się już pozyskać m.in. Norwegian oraz Lufthansę. Jak twierdzą przedstawiciele spółki, to w dużej części zasługa współpracy technicznej i operacyjnej ze Statoil Aviation, który obsługuje aż 75 lotnisk w Europie. Obie firmy zapowiadają też dalszy rozwój w naszym kraju. Na ich celowniku są m.in. Kraków i Katowice.