Na rynku aparatów fotograficznych nie widać nawet śladu kryzysu gospodarczego. Sprzedaż stale rośnie, a klienci są coraz bardziej wymagający i gotowi płacić wysokie ceny. Do lamusa odchodzą aparaty kompaktowe, a najczęściej kupowane są cyfrowe lustrzanki, choć są od nich 10 razy droższe. Średnio na taki aparat trzeba bowiem wydać 2 tys. zł.

Zainteresowanie lustrzankami potwierdza Wioletta Batóg z Media Saturn Holding Polska. Nie chce jednak podać precyzyjnych danych o sprzedaży. – Mogę tylko powiedzieć, że obserwujemy dwucyfrowe wzrosty – dodaje.

Boom potwierdzają producenci. – Wynika on przede wszystkim z większej dostępności aparatów tego typu, ale też z cen. Podstawowe modele można kupić niewiele drożej niż zaawansowane kompakty. Z drugiej strony rosną umiejętności użytkowników, którzy coraz częściej poszukują sprzętu umożliwiającego wykonywanie zdjęć wysokiej jakości. Nie bez znaczenia jest także możliwość dobierania do cyfrowych lustrzanek dodatkowego wyposażenia, takiego jak obiektywy czy lampy błyskowe, umożliwiające uzyskanie jeszcze lepszej jakości fotografii – mówi Magdalena Michalska-Szmidt z Nikon Polska.

O ile przed dwoma laty lustrzanki gwałtownie staniały – niektóre modele nawet o 40 proc. – to teraz ceny są stabilne. Mimo to średnie wydatki na sprzęt stale rosną. W stosunku do ubiegłego roku przeznaczamy na nie o blisko 10 proc. więcej.

– Podczas gdy w 2009 r. najczęściej wybierano modele z przedziału 1,5 – 2 tys. zł, to w tym roku jest to średnio 2,5 – 3 tys. zł. Aż 50 proc. kupowanych w internecie lustrzanek to te z przedziału 2 – 3 tys. zł – mówi Sabina Krupa, dyrektor ds. sprzedaży Neo24.pl.

– Zauważamy wyraźny spadek zainteresowania aparatami kompaktowymi. Jest on proporcjonalny do wzrostów notowanych przez lustrzanki cyfrowe. Oznacza to dwucyfrowy spadek sprzedaży – mówi Wioletta Batóg.

Do powolnego wypierania z rynku aparatów kompaktowych przyczyniają się telefony komórkowe wyposażone w coraz lepszej jakości aparaty fotograficzne.