– W Żabce jesteśmy bankiem rozliczeniowym, dlatego zdecydowaliśmy się na budowę własnej sieci – mówi Roksana Grzybowska z Raiffeisen Banku. W tej chwili trwa pilotaż i działa 30 takich punktów, w sklepach spożywczych, salonikach prasowych i księgarniach.

– Chcielibyśmy, aby do końca roku sieć liczyła ok. 800 – 1000 placówek, choć kluczowa jest dla nas nie liczba, ale transakcyjność tych punktów – dodaje Roksana Grzybowska.

Gra idzie o dużą stawkę. Miesięcznie Polacy płacą od 50 do 70 mln rachunków. Kilka banków już wcześniej uruchomiło swoje sieci. Mają je DnB Nord (Monetia), BPH (TransKasa) i City Handlowy (Unikasa).

Rachunki można płacić w większości dużych sieci handlowych. Opłaty są zdecydowanie niższe niż wówczas, gdy płaci się w oddziałach banków (nawet do 10 zł) i na poczcie, gdzie – jak wynika z badań TNS OBOP – aż 67 proc. Polaków reguluje rachunki.

– Maksymalna opłata, jaką pobieramy w Unikasie, to 1,99 zł, ale w niektórych sklepach wybrane rachunki, można regulować, płacąc tylko 89 gr – mówi Marcin Wiecha, dyrektor w City Handlowym.

Dla porównania w okienku pocztowym podstawowa stawka za przelew to 2,5 zł. Bankowcy mają nadzieję, że odbiorą klientów Poczcie Polskiej. – Nasza sieć obsługuje już ponad 300 tys. osób i mamy miesięcznie ok. 1 mln transakcji. W tej chwili działa 350 agencji, a na koniec tego roku ma ich być 470 – mówi Łukasz Piasta z DnB Nord.

Poczta i Monetia mają przewagę w porównaniu z większością punktów kasowych – przyjmują wszystkie rachunki, podczas gdy u konkurencji można zapłacić faktury tylko tych firm, które podpisały z siecią umowy.

Nie ma zwykle problemów z zapłatą faktury wystawionej przez duże firmy. Mogą się natomiast pojawić kłopoty, jeśli będziemy chcieli uregulować czynsz za mieszkanie w małej spółdzielni albo abonament za lokalną kablówkę.