zaloguj się do e-DGP
FAKTORING - serwis GazetaPrawna.pl
statystyki

Aptekarze chcą zawyżać ceny leków

skomentuj

To trzecie podejście Naczelnej Rady Aptekarskiej. Dwa pierwsze, mające na celu stłamszenie konkurencji, nie wypaliły. Teraz, odwołując się do wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE, aptekarze domagają się limitowania liczby placówek, a także sztywnych cen na leki refundowane i zasady apteka dla aptekarza. Gdyby im się udało, my zapłacimy za leki wiecej, a oni zahamują rozwój konkurencji, czyli aptek sieciowych.

Publikacja: 10 czerwca 2010, 03:00 Aktualizacja: 10 czerwca 2010, 15:46

Ich propozycja to: maksymalnie jedna apteka na 5 tys. mieszkańców. Dziś jedna przypada na 2,8 tys. osób. Przed kilkoma dniami Trybunał Europejski uznał wprawdzie, że zasada demograficzna jest zgodna z prawem unijnym, ale jednocześnie podkreślił, że ogranicza ona przedsiębiorczość.

Argument aptekarzy, którym uzasadniają petycję do minister zdrowia Ewy Kopacz, jest dość bałamutny. – Chodzi o to, by apteki koncentrowały się na zaopatrywaniu społeczeństwa w leki, a nie na prowadzeniu wyniszczających wojen cenowych – mówi „DGP” rzecznik NIA Eugeniusz Jarosik.

Andrzej Sadowski z Centrum im. Adama Smitha kontruje: argument o korzyściach dla chorych to tylko zasłona dymna. Tak naprawdę to walka o maksymalizację swoich zysków. A jest się o co bić – Polacy wydają na leki 27 mld zł, z czego około 13 mld na leki refundowane.

Dziś Polska ma jeden z najwyższych w Europie wskaźników liczby aptek. W efekcie powstał rynek pacjenta, czyli bardzo różnorodna oferta cenowa leków, promocje kosmetyków, a nawet programy lojalnościowe.

W aptekach sieciowych, które stanowią już niemal połowę rynku, ceny leków są średnio o 15 procent niższe, a zdarzają się i o 30 procent niższe niż u konkurencji. A to właścicielom małych aptek bardzo się nie podoba. Brak ograniczeń sprzyja rozwojowi tzw. sieciówek – twierdzą – które wypierając indywidualne apteki, dążą do monopolizacji rynku. – A gdy im się to uda, będą mogli narzucić wysokie ceny – mówi szef NIA Grzegorz Kucharewicz.

Magdalena Cieloch z Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów mówi krótko: – Konkurencja jest zawsze dobra dla odbiorców. Zwiększa się dostępność towarów, maleją ceny – mówi Cieloch.

Aptekarze przekonują jednak, że w ich branży ta zasada się nie sprawdza.

Komentarze: 48

  • 1: Obserwator apteczny z IP: 79.191.10.* (2010-06-10 05:27)

    1990-1997 : Mało aptek, niemal wszystkie leki na duże zniżki, apteka dobrym interesem. Powstaje dużo konkurujących z sobą hurtowni leków, które dają aptekom towar na 3-6 miesięczny kredyt kupiecki, co powoduje gwałtowny przypływ gotówki u aptekarzy. Gotówkę tą trzeba będzie kiedyś oddać hurtowniom, ale aptekarze tym się nie przejmują. "pożyczone" od hurtowni pieniądze przeznaczają na konsumpcję.

    1997-2005 : Ilość aptek gwałtownie rośnie (bo to świetny interes).Wchodzą sieci. Rośnie konkurencja, rząd ogranicza refundację, obroty spadają. Przeciętna apteka jest zadłużona na 600 - 800 tys. zł, których nie ma. Hurtownie obniżają ceny dla aptek płacących natychmiast. Pojawiają się apteki tanie i drogie. Stare, zadłużone apteki popadają w coraz większe długi. Nasycenie aptekami dwukrotnie większe niż w Europie. Początek bankructw starych aptek.

    Po 2005 r : Na rynek aptek wchodzą inwestorzy zagraniczni z olbrzymim kapitałem obrotowym. Powstają duże, silne sieci aptek wymuszające na dostawcach niższe ceny leków. Wyraźne zróżnicowanie na apteki "tanie" i "drogie" - pacjenci kupują w tanich, obroty "drogich" gwałtownie spadają. Fala bankructw. Hurtownie żądają od aptek zwrotu pieniędzy.

    Obecnie : Silne sieci kupują duże ilości towaru bezpośrednio od producentów wymuszając niższe ceny. Stare, małe i zadłużone "drogie" apteki bronią się żądając ograniczenia liczby aptek, sztywnych marż i sztywnych cen.

  • 2: Prawnik z IP: 79.186.102.* (2010-06-10 06:46)

    W Niemczech jeden aptekarz może mieć jedną aptekę.Notariusze i Adwokaci od dawna limitują ilość kancelarii.Jakoś nikomu to nie przeszkadza.

  • 3: Obserwator apteczny z IP: 83.7.1.* (2010-06-10 07:45)

    Szanowny "Prawniku" !
    W PRL-u aptekarzowi nie wolno było mieć nawet jednej apteki. Notariat był państwowy, a adwokat mógł być tylko "na pensji" w quasipaństwowym zespole. Tylko co z tego ma Twoim zdaniem wynikać ?
    Ponad dwadzieścia lat temu wybraliśmy wolność gospodarczą, a Wilczek stworzył najlepszą ustawę o DG w powojennej historii gospodarczej Polski.. Chcesz teraz powiedzieć, że owa wolność gospodarcza to "be" ? Chcesz, żeby szewc mógł mieć tylko jeden warsztat ?

    Obecne kłopoty starych (powstałych w latach 1990 - 1995) aptek nie powinny być dla ich właścicieli zaskoczeniem. Już pod koniec lat 90-tych analitycy rynku leków ostrzegali aptekarzy przed zjawiskami, które obecnie występują masowo. Ostrzegali przed pułapkami zadłużeniowymi, przed nadmierną konsumpcją. Ostrzegali, że hossa apteczna nie będzie trwała wiecznie, że nastąpi masowe otwieranie nowych aptek, czego następstwem będzie spadek obrotów, a zatem zysków, co przy rosnących kosztach będzie niebezpieczne.
    W 1990 r na każde 100 zł obrotu aptecznego 80 zł pochodziło z refundacji, a 20 zł z opłat pacjentów. Po 10 latach proporcje dokładnie się odwróciły przy jednoczesnym wzroście wartości globalnego obrotu aptecznego. Naturalnym jest więc, że pacjent zaczął szukać tańszych aptek, które po 2005 r agresywnie weszły na rynek.
    Monopolizacja rynku aptecznego nam nie grozi. Obecnie w Polsce działa kilkanaście mniejszych i większych, ale silnych sieci aptecznych, które już teraz konkurują między sobą w walce o pacjenta. Konkurują nie tzw. jakością obsługi, ale cenami.
    A czasy, kiedy do apteki przychodził pacjent po "maść na nogę" i kupował ją przez 15 minut radząc się aptekarza - minęły sto lat temu. Teraz pacjent nie jest zainteresowany tym, żeby pogadać sobie z aptekarzem. Jest zainteresowany tym, żeby zapłacić jak najmniej. I nie będzie wybierał apteki, w której proponuje mu się "odbiór leku jutro, bo musimy sprowadzić" (powszechna praktyka słabych aptek dla obniżenia zapasu, a więc kosztów).

    Co zatem z istniejącymi starymi, słabymi aptekami ? Mają pójść pod nóż ?
    Niekoniecznie.
    Każdy chce mieć aptekę w dużym mieście i to najlepiej w centrum. I tutaj przegrywa z sieciówkami.
    Natomiast małe, rodzinne apteki mają się całkiem nieźle w małych miejscowościach i na wsiach. Oprócz niższych kosztów (głównie lokalowych) pacjent z małej miejscowości ma do wyboru : Kupić lek w mieście 20 zł taniej, ale wydać 20 zł na przejazd, czy kupić w "swojej" aptece 20 zł drożej i zaoszczędzić sporo czasu. Przeważnie wybiera to drugie.

  • 4: ksiegowy z IP: 217.28.150.* (2010-06-10 07:46)

    To ja też poproszę, aby ograniczyć lub zlikwidować wielkie sieci doradcze, szczególnie big4. Biura księgowe dla księgowych, piekarnie dla piekarzy, sklepiki dla handlarzy po tech.handlowym...
    paranoja.

  • 5: J. z IP: 83.0.225.* (2010-06-10 07:53)

    Ale nie rozumiem o co chodzi - nikt nie zabrania zrzeszać się małym apteką w sieci i robić zakupy na takich samych zasadach jak apteki sieciowe

  • 6: Obserwator apteczny z IP: 83.7.1.* (2010-06-10 08:13)

    "J" napisał : "Ale nie rozumiem o co chodzi"
    Tak. To widać.

    Od "Zrzeszenia się małych aptek w sieci" kapitału obrotowego nie przybędzie, zadłużenie się nie zmniejszy. Po 2000 roku były próby tworzenia "grup zakupowych". Upadły one szybko. Grupy zakupowe (apteki będące ich członkami) nie były w stanie płacić natychmiast, zaś apteki nie były w stanie kupić narzuconych ilości i szerokiego asortymentu. Dostawcy mówili wprost : Jak będziecie brali tyle co silne sieci i na takich warunkach co oni - będziemy handlować. Grupy zaś chciały przebić sieci tylko argumentem zbiorowych zakupów, ale przy zachowaniu poprzedniej ich selektywności i formy płatności.
    Grupy szybko upadły, podobnie jak ich substytut - tzw. hurtownie aptekarskie.

  • 7: pigula z IP: 195.242.176.* (2010-06-10 08:54)

    1. W sprawie formalnej. Obserwator apteczny to zwykly sieciowiec i tyle.
    2. Wszystkie te artykuły sa sponsorowane, to widac golym okiem. Ewentualnie pisza to ignoranci.
    3. Sztywne regulacje o ktorych w artykule to tylko dowod na brak zdolnosci politycznych u przedstawicieli NIA, a moze to sabotaz z ich strony?
    4. Sedno sprawy lezy zupelnie gdzie indziej. Sieci rosna w potege bo wyludzaja nienalezne refundacje. Lek za 1gr dziala tak: siec kupuje lek za 50zl, sprzedaje go za 1gr, a w refundacji rzada 100zl. i tyle dostaje z NFZ. Gdzie tu wolny rynek? To zwykly przekret ale oczywiscie gazeta o tym nie napisze. Moze dobrze zorientowany Obserwator apteczny wyjasni ten mechanizm?
    Dla ludzi myslacych: Czy widzial ktos najtanszy produkt chinski za 1gr? Czy mozliwe jest wyprodukowanie tak zlozonego produktu jak lek za 1 gr?
    Czy uwierzy ktos rozsadny, ze sieciowcy to dobroczyncy i rozdaja leki za darmo? W te bajki wierza redaktorzy wychwalajacy sieci aptek i NFZ, ktory refundujac, jak powyzej opisalem, sponsoruje korupcje.
    5. Do wladz aptekarskich.
    Przestancie zajmowac sie "inflantami"-jakas rejonzacja itd. Wiadomo, ze teraz nie ma klimatu dla takich propozycji. Zajmijcie sie sprawa najwazniejsza i egzystencjonalna dla prawdziwych i uczciwych farmaceutow. TRZEBA NASWIETLIC SPOŁECZENSTWU MECHANIZM WYLUDZANIA REFUNDACJI Z NFZ. Niech ludzie wiedza, ze za te leki po 1gr placa duzo wiecej w postaci refundacji NFZ i wlasnie tych pieniedzy moze zabraknac dla nich na naprawde wazne, ratujace zycie leczenie.

  • 8: zniesmaczony z IP: 83.23.243.* (2010-06-10 08:59)

    proszę sprawdzić patologie w aptrekach sieciowych: plany sprzedaży leków(!),
    sprzedaż konkretnego preparatu za który producent płaci tzw. odsprzedażowe, zawyżanie cen na leki refundowane przez producentów na listach refundacyjnych a póżniej ogromne rabaty kierowane do konkretnych sieci (mimo zakazu rabatowania leków refundowanych), czy nie lepiej by cena leku refundowanego była ustalona na odpowiednio niskim poziomie we wszystkich aptekach ?; na leki refundowane jest marża degresywna i nie mozna ich podnieść w aptece, można mieszać przy rabatach producenckich które niejawnie dostają apteki sieciowe, a póżniej wyciągają maksymalną refundację z NFZ. PROSZĘ O RZETELNY ARTYKUŁ NA TEMAT PATOLOGII W DZIAŁANIU SIECI APTEK, bo wygląda na to że sieci aptek są uczciwe, tanie i profesjonalne, a apteki rodzinne nieuczciwe, niedobre drogie i nieprofesjonalne...


    Rzeczywistość jest bardziej złożona i często dramatycznie kończy się na oddziałach toksykologii gdzie trafiają pacjęci po promocjach w aptece no bo chodzi o zysk i agresywny marketing w dziedzinie gdzie ostrożność jest wskazana.

  • 9: farmaceuta-właścieciel apteki z IP: 83.5.254.* (2010-06-10 09:25)

    Prowadzenie apteki wymaga stosownego wykształcenia.
    Apteka dla farmaceuty jest b.dobrym rozwiązaniem dla bezpieczeństwa pacjenta.
    Współczuję mgr farm. zatrudnionych w sieciach którzy zmuszeni przez kapitał musza gonić za zyskiem szefów.
    Rozmowa z farmaceuta o szarej maści której ja zresztą nie widziałem na oczy a skończyłem studia 10 lat temu to typowy przykład jak ktoś wypowiada sie na temat.
    Opinie o porównaniu apteki do piekarni i księgowych są tu nie na miejscu.
    Farmaceuta mógłby być piekarzem lub księgowym gdyby chciał ale odwrotnie jest dużo dłuższa droga i nie dla każdego.

  • 10: AmonRa z IP: 79.186.251.* (2010-06-10 09:40)

    Autor napisał komentarz na zamówienie albo nie ma zielonego pojęcia o funkcjonowaniu rynku aptecznego w Polsce. Niskie ceny leków w sieciach są wypadkową nacisków lobby wielkich koncernów, hurtowni i sieci sprzedających leki. To wszystko odbywa się kosztem ciągłego zwiększania wydatków z budżetu państwa. Ceny na leki nie refundowane w sieciach są wyższe niż w małych placówkach. Ogromne sumy pieniędzy są przekazywane przez firmy lekarzom w formie wynagrodzenia za ankiety i tp a tak na prawdę są to zwyczajne łapówki za przepisywanie konkretnych preparatów, które mają, tak zupełnie przypadkowo, bardzo niską cenę w najbliższej sieciowej aptece, bo akurat "robi się plan". Tej patologii nie można ciągnąć. Niech apteki konkurują cenami na leki nie refundowane !!! Skoro w tej branży nie obowiązują reguły wolnego rynku, bo państwo uczestniczy w kształtowaniu ceny, to dbajmy również o interes państwa a nie tylko o dochód koncernów farmaceutycznych.
    Szanowny autorze, zanim następnym razem zdecydujesz się pisać artykuł sponsorowany pomyśl o powołaniu zawodu dziennikarza !!!

Twój komentarz
Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Autostrada A4

Drogowcy oddają A2 po kawałku

Resort transportu dopina drogową układankę. DGP dotarł do harmonogramu otwarć czterech kolejnych odcinków. Kierowcy mogą od wczoraj jeździć 7-kilometrowym odcinkiem autostrady A2 najbliżej Warszawy – między Konotopą a Pruszkowem. To odcinek E Budimeksu – pierwszy z pięciu budowanych na 91-kilometrowej trasie Łódź–Warszawa.

zobacz więcej artykułów

Najnowsze wiadomości z Forsal.pl

Zapisz się na bezpłatny newsletter Gazety Prawnej
Wyszukiwarka Nieruchomości
Wyszukaj w Encyklopedii

Galerie zdjęć

Twarze Biznesu

Zapisz się na bezpłatny newsletter

porównywarka finansowa TotalMoney.pl: kredyty gotówkowekredyty hipotecznekredyty samochodowelokatyenergiakonta osobiste