Właściciele i założyciele internetowej Grupy O2 – Michał Brański, Jacek Świderski i Krzysztof Sierota – przestali być bezpośrednimi udziałowcami spółki. Tak wynika z informacji w Krajowym Rejestrze Sądowym.

Inwestor? Czemu nie

Właścicieli piątego pod względem popularności internetowego portalu zastąpiły w dokumentach trzy cypryjskie spółki: Bridge20 Enterprises Limited, Jadhave Holdings Limited oraz Borgosia Investments Limited. Każda z nich objęła po 420 udziałów, wartych – po równo w każdej ze spółek – 117,4 tys. zł. Sami założyciele pozostali jednak w zarządzie.

– Taki ruch to szykowanie grupy na sprzedaż – mówią przedstawiciele branży internetowej, z którymi rozmawialiśmy. Sami właściciele O2 tego nie wykluczają. Jacek Świderski, członek zarządu Grupy O2, tłumaczy „DGP”, że to posunięcie ma ułatwić reinwestowanie pieniędzy pomiędzy spółkami z portfela Sailfund, funduszu inwestycyjnego należącego do założycieli O2.pl. Ale na pytanie, czy ma to związek z przygotowaniami Grupy O2 do sprzedaży, odpowiada, że założyciele rozpatrują różne opcje. – W tym te, które mogą być zrealizowane przy udziale inwestora zewnętrznego – dodaje.

O2 to jeden z największych graczy w polskim internecie. Do grupy należy ostatni portal pozostający w rękach krajowych założycieli, a nie medialnego koncernu.

Początki firmy sięgają 1999 roku, gdy obecni członkowie zarządu, jeszcze jako studenci SGH, zaczęli świadczyć usługi poczty internetowej. Rok 2002, którego sięgają dane KRS, spółka zakończyła z 788,7 tys. zł przychodów. Na koniec roku 2008 przekroczyły one 40,3 mln zł. Na czysto grupa zarobiła 6,4 mln zł. Danych za rok 2009 nie ma.

Takie przychody to zasługa ponad 10 mln użytkowników, którzy co miesiąc odwiedzają O2.pl i inne serwisy grupy: m.in. plotkarski Pudelek.pl, Autokrata, gromadząca filmy wideo Wrzuta.pl czy Sfora.pl.

Z powodu tego ostatniego – w którym można znaleźć skróty informacji prasowych – grupa ma na pieńku z wydawcami prasy, zarzucającymi serwisowi kradzież ich treści. Nie tak dawno O2 przeniosła więc Sforę do osobnej spółki. – Robi się tak na wypadek ewentualnych procesów i odszkodowań – tłumaczy prawnik specjalizujący się w tego typu sprawach.