Doświadczenie, fachowość i umiejętności, mocna pozycja – na arenie międzynarodowej i w kraju – takie kryteria kierowały Bronisławem Komorowskim przy wyborze Marka Belki. Jednak było jeszcze jedno kryterium: zdolność do uzyskania poparcia w Sejmie.

– Nie wyobrażam sobie, by kluby nie poparły tej kandydatury, zwłaszcza lewica – powiedział Komorowski.

Ale właśnie z tym może być największy kłopot. Okazało się, że marszałek przedstawił kandydaturę Belki bez wcześniejszych konsultacji politycznych. Jak ustalił „DGP”, Komorowski konsultował z PSL w zeszłym tygodniu dwie inne kandydatury, ale usłyszał wówczas „nie”. O Belce nie było mowy. PSL uważa zresztą, że szefa NBP powinien wskazać nowy prezydent. – Marszałek nie powinien podejmować tak fundamentalnych decyzji, bo pełni funkcję prezydenta tymczasowo. Tak mówi zarówno konstytucja, jak i Wikipedia – ironizował Waldemar Pawlak. Dlatego kilkadziesiąt minut po tym, jak Komorowski przedstawił kandydaturę, koalicjant powiedział „nie”.

Interweniował premier. Donald Tusk prosił Pawlaka, by wstrzymał się z decyzją. Ale na razie bezskutecznie.

PiS, podobnie jak ludowcy, uważa, że marszałek nie powinien wskazywać teraz kandydatury szefa NBP. W tej sytuacji wybór Belki może zależeć od głosów lewicy.

Co zrobi Napieralski

– To lepsza kandydatura niż Bielecki, myślę o nim ciepło – mówił Grzegorz Napieralski o Marku Belce. Ale to wcale nie znaczy, że SLD go poprze, może być podział głosów.

Posłowie lewicy mówią, że wysunięcie kandydatury Belki to próba kupienia części lewicowego elektoratu i zmarginalizowania Napieralskiego. Pamiętają też Belce, że opuścił Sojusz i został członkiem Partii Demokratycznej. I mówił o SLD jako „paczce gwoździ”. – Teraz paczka gwoździ może się okazać przydatna, by zapewnić 6-letnią kadencję. Ale kandydatura Belki świadczy o tym, iż PO wierzy, że SLD jest nowoczesną europejską socjaldemokratyczną partią, z którą rozważa w przyszłości ewentualne sojusze – mówi Marek Wikiński.