Produkcja energii oraz gazu i handel nimi, a także usługi pocztowe i kolejowe pozostają w Polsce domeną państwa. Ze szkodą dla klienta.
Publikacja: 27 maja 2010, 03:00 Aktualizacja: 27 maja 2010, 10:36
Pod naciskiem Unii Europejskiej wszystkie te sektory są liberalizowane. Problem w tym, że nie odczuwamy praktycznie żadnych efektów w postaci rosnącej konkurencji.
Najlepszym przykładem może być rynek energii elektrycznej. Teoretycznie o klienta rywalizuje kilkunastu dostawców, ale w praktyce ceny niewiele się od siebie różnią.
Odwrotna sytuacja miała miejsce w przewozach pasażerskich na kolei. Oddanie 16 samorządom udziałów w Przewozach Regionalnych zaowocowało otwartą konkurencją, która jednak przerodziła się w wojnę cenową PR z państwową spółką PKP Intercity. Na szkodliwej dla przewoźników niekontrolowanej rywalizacji skorzystali pasażerowie. Nie nacieszyli się jednak długo podróżami za połowę ceny sprzed pojawienia się konkurencji. Wycieńczone walką o pasażera spółki przestały regulować bieżące płatności. Część tanich pociągów wypadła z rozkładów jazdy.
To w opinii Dariusza Nachyły z Deloitte argument za tym, by na rynku kolejowym konkurencja odbywała się o rynek, zamiast na rynku. Do tego jednak potrzebne są wieloletnie przetargi ogłaszane przez zamawiających przewozy – samorządy lub resort infrastruktury.
Nawet namiastki konkurencji nie ma na rynku gazowym. Dominuje Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo. Ceny paliwa ustalane są na zasadzie taryf zatwierdzanych przez Urząd Regulacji Energetyki. Jak tłumaczy Marek Woszczyk, wiceprezes URE, instytucja staje w ten sposób w obronie interesów odbiorców gazu, zastępując wolnorynkowe mechanizmy regulacji cen. Jednak paradoksalnie obecna konstrukcja taryfy blokuje rozwój konkurencji.
Taryfę kalkuluje się w taki sposób, że jest ona niższa od ceny droższego gazu z importu i wyższa niż tańszego gazu krajowego. Efekt: każda firma, która chciałaby konkurować z PGNiG, korzystając jedynie z importowanego gazu, nie byłaby w stanie utrzymać takiej taryfy jak monopolista.
Blokad na drodze do faktycznej demonopolizacji tego rynku w Polsce jest więcej. Chodzi m.in. o brak infrastruktury. Problemami są wykorzystany w 100 proc. system gazowy i brak komercyjnych magazynów na obowiązkowe rezerwy.
Paradoksalnie kontrolowanie cen przez państwo w niektórych przypadkach może jednak przynosić odbiorcom korzyści. Tak jest w przypadku taryf na energię elektryczna dla klientów indywidualnych (ceny dla przedsiębiorstw zostały uwolnione).
źródło:
Dziennik Gazeta Prawna

1: fideliox7 z IP: 93.105.212.* (2010-05-27 20:01)
Tak. Jakby nie URE to mamy gaz 100% droższy. Bzdury z tą konkurencją. Banda złodziei i tyle. Dzielą się w Spółkach milionami premii i w d..pie mają klientów. Jak Państwo puści ten rynek to będzie jedna wielka zmowa i 0 konkurencji.. Ot i to Polska konkurencja. Tylko bat może cwaniaków powstrzymać. Ps. Spójrzcie co się dzieje z paliwami...jaka konkurencja.marże jak cholera a jakość mizerna. SYF. Szkoda gadać...A filozofowie-analitycy dalej snuja prognozy które nijak mają się do rzeczywistości. Jak analiza jest błędna to przecież zawsze można zwalic na to albo tamto...i dalej czarować.

Resort transportu dopina drogową układankę. DGP dotarł do harmonogramu otwarć czterech kolejnych odcinków. Kierowcy mogą od wczoraj jeździć 7-kilometrowym odcinkiem autostrady A2 najbliżej Warszawy – między Konotopą a Pruszkowem. To odcinek E Budimeksu – pierwszy z pięciu budowanych na 91-kilometrowej trasie Łódź–Warszawa.








