Osiem miesięcy po rozstrzygnięciu pięciu przetargów na budowę autostrady z Łodzi do stolicy po szokująco niskich cenach wykonawcy zaczynają się starać o zwiększenie zapłaty. To początek lawiny roszczeń – ostrzegają eksperci
Publikacja: 24 maja 2010, 03:00 Aktualizacja: 24 maja 2010, 10:56
Paweł Antonik, prezes polskiego oddziału austriackiego Strabagu, który buduje odcinek autostrady A2 pod Grodziskiem, powiedział „DGP”, że koszty inwestycji wystrzeliły w górę. – Zwiększył się zakres inwestycji, a to przekłada się na wydatki – tłumaczy Paweł Antonik.
Eksperci, z którymi rozmawiał „DGP”, twierdzą, że za tymi tłumaczeniami może się kryć próba ucieczki od odpowiedzialności za przetargi wygrywane z cenami na granicy rzeczywistych kosztów.
– Mówienie o zwiększonym zakresie prac to czysta dyplomacja. Firmy zmuszone warunkami przetargów do szaleńczej rywalizacji jedynie na ceny próbują teraz bronić się przed stratami. Nikt nie chce dołożyć do inwestycji – uważa Adrian Furgalski, ekspert rynku infrastruktury.
We wrześniu 2009 r. Strabag wygrał przetarg na budowę jednego z odcinków trasy A2 z ceną 643,8 mln zł. To o ponad 356 mln taniej, niż wynosił kosztorys Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA). Teraz koncern szacuje, że do ukończenia inwestycji będzie potrzebował dodatkowych kilkudziesięciu milionów złotych.
– To bliżej 50 – 60 mln zł niż 20 – precyzuje Paweł Antonik, ale ostatecznej wartości nie chce podać. Firma wciąż szacuje, o ile wzrosną koszty.
Strabag tłumaczy, że budowę znacznie podraża większa liczba ekranów akustycznych, które musi ustawić wzdłuż trasy. To zasadnicza rozbieżność z programem funkcjonalno-użytkowym wykonanym przez Strabag na podstawie dokumentacji GDDKiA. To opracowanie posłużyło do przygotowania supertaniej oferty w przetargu.
Jak twierdzi szef austriackiego koncernu, montaż większej liczby ekranów wymusiła analiza ruchu, która wykazała, że drogą będzie jeździć więcej tirów. Nie po myśli wykonawcy są też badania geotechniczne. Analiza podłoża stwierdza, że firma będzie musiała całkowicie wymienić część gruntu pod fragmentami autostrady albo wzmocnić go kosztownymi zastrzykami z betonu.
1: POwiec z IP: 85.89.184.* (2010-05-24 08:23)
To wszystko wina PIS i rządów Kaczyńskiego
To oni to podPISali
2: STP+ z IP: 94.78.184.* (2010-05-24 08:57)
Najważniejsze wygrać przetarg. Potem stara śpiewka - koszty się zwiększyły i już jest podstawa do zwiększenia ceny. Jeżeli wygrali przetarg niech budują za cenę przetargu. A jak nie to niech zapłacą karę za niedotrzymanie warunków umowy i znaleźć nowych. Koniec z ustawianymi przetargami !!!
3: realista z IP: 84.10.81.* (2010-05-24 08:58)
stając do przetargu trzeba pamiętać o ryzyku jakie ponosi przedsiębiorstwo, jeśli zapomnieli o tym kalkulując oferte to ich sprawa, jeśli stanie budowa to trzeba zmienić wykonawcę podobnie jak jednego ze stadionów
4: To nie początek roszczeń tylko zwykłego skur..... z IP: 195.117.255.* (2010-05-24 09:04)
To początek lawiny roszczeń – ostrzegają eksperci. To nie początek roszczeń tylko zwykłego skur...stwa
5: @1Powiec z IP: 212.244.6.* (2010-05-24 09:05)
Nie tylko wina PiS-u i Kaczyńskiego, ale też o.Rydzyka, Macierewicza , Ziobry i tego ciemnego ludu co to przyszedł na pogrzeb prof.Lecha Kaczyńskiego. POwiec przestań oklądać TVN24 i czytać "Wybiórczą"- włacz mózg.
6: Perdix z IP: 188.47.148.* (2010-05-24 09:42)
Nie wiem, czy pamiętacie taki żart rysunkowy z Hanną Gronkiewicz-Walz, jak jakiś urzędnik jej mówi, że Chińczycy są gotowi warszawskie metro za pół ceny wybudować, a ona odpowiada, że "to nam się może wcale nie opłacać". Jak się uważnie ten artykuł przeczyta, to wynika z niego tyle tylko, że Austriacy chcą więcej pieniędzy, a Chińczycy nie, a przecież to oni mieli najniższe ceny. Niech GDDKiA rozpocznie rozmowy z Chińczykami na temat przejęcia przez nich również odcinka "austriackiego", a pewnie Strabag nagle znajdzie błąd w swych nowych obliczeniach i okaże się, że jednak cena nie wzrośnie. Chińczycy cały Dubaj wybudowali. Olać cwanych Europejczyków.
7: Tomek z IP: 195.205.151.* (2010-05-24 11:07)
Jeśli drogi mają mieć jakość chińskich pojazdów, to ja dziękuję.
Budowanie z 50% obniżką to jakiś absurd, żeby tak było, musieliby sprowadzić tysiące robotników z Chin, pracujących za 100 zł. miesięcznie, plus swój własny chiński budulec. Oczywiste jest, że żądanie zwiększenia wynagrodzeń jest sprytnym podstępem, żeby ugryźć państwo jak najwięcej. Paradoksalnie PO-wski rząd sprzyja tym wszystkim wielkim koncernom i ich rozpasanym prezesom, więc pewnie pieniądze się znajdą, a PO poszuka ich w naszych kieszeniach, jakaś podwyżka akcyzy, prąd podniosą albo gaz. Albo zwiększą podatek od wzbogacania się, np. na mieszkania albo podatek od pogrzebu.
8: n z IP: 213.25.175.* (2010-05-24 11:15)
Szalik 2007 odbyla sie w czasie kampanii 2007 i to bylo zgodne z prawem gdyz mozna uzyc szalika prawo tego nie zabrania.
9: Do 7 z IP: 91.150.223.* (2010-05-24 12:09)
100% racji. Wariant przetestowany przez Budimex na Okęciu. Niby jakim cudem ekrany mogą podwyższyć koszt inwestycji o 10% ?
10: n z IP: 213.25.175.* (2010-05-24 13:01)
Jesli rzad ma dac takim firmom jakies podwyzki to trzeba szukac gdzie indziej oszczednosci w innych sektorach gospodarki.

Resort transportu dopina drogową układankę. DGP dotarł do harmonogramu otwarć czterech kolejnych odcinków. Kierowcy mogą od wczoraj jeździć 7-kilometrowym odcinkiem autostrady A2 najbliżej Warszawy – między Konotopą a Pruszkowem. To odcinek E Budimeksu – pierwszy z pięciu budowanych na 91-kilometrowej trasie Łódź–Warszawa.








