Deweloperzy i klienci wychodzą sobie naprzeciw. W kwietniu sporo spadła cena oferowanych mieszkań i jednocześnie podwyższyła się cena transakcyjna – wynika ze wspólnego raportu redNet Consulting, firmy monitorującej rynek nieruchomości oraz doradcy finansowego Gold Finance. Oznacza to, że za m. kw. deweloperzy żądali w kwietniu 7605 zł, czyli o 3 proc. (235 zł) mniej niż na koniec marca.
Publikacja: 10 maja 2010, 16:33 Aktualizacja: 11 maja 2010, 16:24
Klienci z kolei odwdzięczają się deweloperom skłonnością do płacenia wyższych cen. Średnia cena mieszkań sprzedanych w kwietniu wyniosła 6 938 zł za m kw. Wzrosła w porównaniu z poprzednim miesiącem o 0,6 proc. Różnica między średnią ceną transakcyjną a oferowaną skurczyła się z 12,1 proc. (946 zł) w marcu do 8,8 proc. (667 zł) w kwietniu. Deweloperom pomaga fakt, że na rynek trafia coraz więcej tańszych projektów przygotowanych w czasie kryzysu finansowego w 2008 r. Z kolei większej hojności klientów sprzyja otwartość banków na finansowanie nieruchomości.
Skoki zdolności kredytowej przekraczają 100 tys. zł
Jak wynika z danych Gold Finance (obliczenia dotyczą rodziny 3-osobowej z dochodami netto 6,5 tys. zł, zaciągającej 30 letni kredyt na 80 proc. wartości nieruchomości), średnia zdolność kredytowa z 23 banków zaledwie w ciągu miesiąca sporo wzrosła dla kredytów we wszystkich walutach. W przypadku kredytu złotowego podwyższyła się o ok. 16 tys. zł (+3 proc.) do ok. 561,6 tys. zł. Dla kredytów w euro - jeszcze bardziej, bo o 30 tys. zł (+6,6 proc.) do ponad 496 tys. zł. Zdolność kredytowa poprawiła się też mocno chętnym na franka szwajcarskiego (+5,4 proc.), choć w tej walucie można dostać maksymalnie niecałe 478 tys. zł. Najbardziej spektakularnych zmian w górę dokonali w kalkulatorze zdolności kredytowej Alior, BOŚ, Bank Pocztowy, PKO BP i Kredyt Bank. Ten sam klient w Alior Banku mógł np. pożyczyć w kwietniu o ponad 200 tys. zł więcej niż miesiąc wcześniej.
Najtrudniej o porozumienie w Gdańsku i Krakowie
Choć generalnie rynek był w kwietniu bliższy równowagi niż w marcu, to jednak w niektórych miastach różnice między ceną oferty a średnią ceną transakcyjną nadal pozostają ogromne. Najgorzej wypadają pod tym względem Gdańsk i Kraków. Choć i tam powoli sytuacja się poprawia.
W Gdańsku w kwietniu sprzedawały się mieszkania średnio o 17,3 proc. tańsze niż średnia cena oferty, podczas gdy w marcu było to jeszcze ponad 20 proc. W Krakowie dysproporcje przekraczały 13 proc. W pozostałych miastach sytuacja zdaje się poprawiać, szczególnie znacząco w Poznaniu (duży spadek, do 2,1 proc. w kwietniu) czy Katowicach, gdzie sprzedają się mieszkania tylko o 0,9 proc. tańsze niż średnia cena oferty.
Bardzo ważnym zjawiskiem drugiego kwartału tego roku jest pojawianie się w sprzedaży nowych projektów, wycenianych niżej niż rynek. O obniżkach cen poszczególnych mieszkań nie ma bowiem mowy. W zasadzie w każdym z miast (poza Krakowem) widać spadek średniej ceny mieszkań oferowanych w porównaniu do marca 2010. Największa obniżka widoczna jest w Gdańsku (-7,3 proc.), gdzie deweloperzy rozpoczęli kilka kolejnych etapów realizowanych już inwestycji. Tak duży spadek jest pewnym unormowaniem sytuacji po wzroście średniej ceny w Gdańsku w ubiegłym miesiącu (wejście do sprzedaży dwóch drogich inwestycji). Obniżka średnich cen miała znaczący wymiar także w Łodzi i Poznaniu (odpowiednio -5,4 proc. oraz -5 proc.). Najbardziej stabilnym rynkiem pod względem średniej ceny mieszkań jest Warszawa. Wynika to głównie z największej w kraju płynności sprzedaży i bardziej zaawansowanego rozwoju rynku.

Resort transportu dopina drogową układankę. DGP dotarł do harmonogramu otwarć czterech kolejnych odcinków. Kierowcy mogą od wczoraj jeździć 7-kilometrowym odcinkiem autostrady A2 najbliżej Warszawy – między Konotopą a Pruszkowem. To odcinek E Budimeksu – pierwszy z pięciu budowanych na 91-kilometrowej trasie Łódź–Warszawa.








