Wzrost gospodarczy w Polsce wyniesie w br. 2,7 proc. PKB i obok Słowacji będzie największy w UE - podała Komisja Europejska w opublikowanych w środę prognozach gospodarczych. Jednocześnie deficyt budżetowy ma wzrosnąć do 7,3 proc. PKB.
Publikacja: 5 maja 2010, 10:33 Aktualizacja: 5 maja 2010, 11:24
KE pisze, że Polska jest liderem ożywienia gospodarczego w UE, przypominając, że jako jedyny kraj UE zanotowała dodatni wzrost gospodarczy w ub.r. (1,7 proc. PKB). Podkreśla odporność na kryzys polskiej gospodarki i wylicza szereg powodów do "optymizmu" w przyszłości. Na rok 2011 prognozuje wzrost w wys. 3,3 proc. PKB.
"Wyjątkowe osiągnięcia podczas kryzysu odzwierciedlają układ sprzyjających czynników, takich jak mocne podstawy na początku kryzysu, dobrze dokapitalizowany i mocny sektor finansowy, względnie niski poziom otwarcia gospodarki, znaczna deprecjacja złotego w pierwszym etapie, łagodzący efekt płac realnych na bezrobocie oraz odpowiednio szybka reakcja ze strony polityk monetarnych i finansowych" - pisze KE. Dodaje, że część z tych czynników będzie nadal sprzyjać wzrostowi.
W tym kontekście KE podkreśla niskie uzależnienie polskiej gospodarki od usług finansowych oraz istotną rolę sektora budownictwa i przemysłu samochodowego. Podkreśla także lepszą od zakładanej wcześniej sytuację na rynku pracy, a także nadchodzące pozytywne dla budżetu efekty reform emerytalnych.
KE dostrzega też zagrożenia, wśród nich: utrudniony dostęp do kredytów, który może ograniczać inwestycje i popyt prywatny
Podstawą wzrostu ma być eksport dzięki ożywieniu w handlu zagranicznym (choć negatywnym czynnikiem jest tu aprecjacja złotego wobec euro o 14 proc. od lutego 2009 do lutego 2010) oraz napływ kapitału zagranicznego dzięki lepszemu postrzeganiu polskiej gospodarki przez inwestorów. W 2011 Polska ma znacząco odczuć wzrost popytu ze strony gospodarstw domowych oraz wzrost inwestycji dzięki funduszom unijnym. "Wiele projektów będzie musiało się zakończyć przed Euro2012" - pisze KE.
KE dostrzega też zagrożenia, wśród nich: utrudniony dostęp do kredytów, który może ograniczać inwestycje i popyt prywatny. "Ponadto, sytuacja finansów publicznych może wpłynąć negatywnie na nastroje na rynkach, a także zwiększyć koszty kredytu w sektorze prywatnym" - podkreśla KE.
KE podała, że tegoroczny deficyt finansów publicznych w Polsce wzrośnie do 7,3 proc. PKB. To nieco wyższy poziom prognozowanego deficytu niż w przypadku całej UE, gdzie KE zakłada 7,2 proc. PKB, oraz strefy euro: 6,6 proc. Na 2011 r. KE prognozuje deficyt w Polsce w wys. 7 proc. PKB,, w UE - 6,5 proc. zaś w strefie euro - 6,1 proc.
Konsekwencją wysokiego deficytu jest większy dług publiczny, który ma wzrosnąć do 53,9 proc. PKB w 2010 r. i 59,3 proc. w 2011 r.
KE przyznaje, że wzrost deficytu finansów publicznych jest skutkiem kryzysu, a także redukcji podatku dochodowego i wzrostu wydatków na inwestycje infrastrukturalne. "Prognozowane pogorszenie sytuacji finansów publicznych w 2010 r. odzwierciedla głównie wzrost wydatków publicznych, który nie jest skompensowany w pełni po stronie dochodów" - pisze KE.
Konsekwencją wysokiego deficytu jest większy dług publiczny, który ma wzrosnąć do 53,9 proc. PKB w 2010 r. i 59,3 proc. w 2011 r.
KE prognozuje na 2010-11 stopniowe ożywienie gospodarcze w całej UE, choć jego tempo różni się znacząco między poszczególnymi krajami. Unijny PKB ma wzrosnąć o 1 proc,. w br. i 1,7 proc. w 2011 r. W strefie euro wzrost ma wynieść odpowiednio 0,9 i 1,5 proc. PKB. KE zrewidowała nieco w górę swoje prognozy z jesieni dzięki globalnemu ożywieniu, choć podkreśla, że słaby popyt wewnętrzny hamuje wzrost.
1: Vincent zaprasza na wycieczkę do Grecji z IP: 195.117.255.* (2010-05-05 12:38)
Vincent zaprasza na wycieczkę do Grecji. z deficytem rocznym 70 mld PLN dojedziemy do Grecji za 3 lata.
2: Klemens z IP: 193.19.165.* (2010-05-05 13:55)
Coś tu źle pachnie w tej nachalnej propagandzie.Skoro mamy wzrost,dlaczego rząd co chwila usiłuje zawłaszczać oszczędności obywateli?
Najgorsze jest to,że tym razem pod zwodniczym w nazwie projekcie,kryją sie pieniądze emerytów.Garstka ludzi,która oszczędza dobrowolnie w III filarze,zwanym IKE,zostaje poddana szykanom fiskalnym.Podłej manipulacji poddany został nawet wiek emerytalny,który ciągle obowiązuje.Zamachowcy w białych kołnierzykach dla potrzeb fiskusa,wydłużają go do 67 lat.Wtedy dopiero,oszczędzający emeryt może dysponować swoimi pieniędzmi.Co za skandal i antyludzkie zagrania.Jak widać,podłość człowieka wobec drugiego człowieka ciągle w naszym państwie nie podlega żadnym ograniczeniom.
Zapewne dlatego,iż ciągle mamy wzrost gospodarczy.
3: .... z IP: 81.95.206.* (2010-05-05 14:57)
Co za bzdura ,kto takie głupoty wypisuje ,taki sukces i ten tzw rząd
zamierza podwyzszyć podatki ? Jak długo ci ludzie mają "rządzić" ?
4: traktorek z IP: 89.75.163.* (2010-05-05 18:35)
jak jest liderem wzrostu, to kiedy bedzie kużwa mać liderem wzrostu płac.Czy Polska to republika bananowa? Donek , kiedy pochwalisz sie płacą minimalną kolegom i koleżankom z UE./ Czy to ma wystarczyć na Twoje kurczaki i ziemniaki?
5: xxl z IP: 89.78.207.* (2010-05-05 20:31)
Oj chyba trza będzie zmienić nazwę na- Gazeta PO-Prawna.
Największe sukcesy dopiero przed nami, ale na pewno jeszcze w tym roku.
Kiedyś nazywano to "propagandą sukcesu" ale to co dzisiaj podają nie tylko tabloidy ale i prasa która chce być traktowana poważnie świadczy o niedocenianiu zdolności umysłowych ich czytelników.
Tak więc w skrócie przypomnijmy sobie co tzw. media z entuzjazmem opisywały w ciągu ostatnich kilku lat.
Zanim Polska została "tygrysem EU" - były też inne tygrysy- Irlandia, Islandia
a z demoludów Węgry które sprywatyzowały wszystko za wyjątkiem Balatonu.
Trzeba mieć bardzo słaby wzrok aby nie widzieć tego wszystkiego co się w Eurokołchozie dzieje.

Resort transportu dopina drogową układankę. DGP dotarł do harmonogramu otwarć czterech kolejnych odcinków. Kierowcy mogą od wczoraj jeździć 7-kilometrowym odcinkiem autostrady A2 najbliżej Warszawy – między Konotopą a Pruszkowem. To odcinek E Budimeksu – pierwszy z pięciu budowanych na 91-kilometrowej trasie Łódź–Warszawa.








