Mostostal będzie musiał poprawić 15,6 km drogi ekspresowej S7 z Jedlińska do Białobrzegów koło Radomia.

Konsorcjum firm Acciona Infraestructuras i Mostostal Warszawa (ta pierwsza kontroluje giełdową spółkę z Warszawy) rozpoczęło przebudowę drogi ekspresowej nr 7 podczas wakacji 2006 roku. Prace, za które Hiszpanie zainkasowali 404 mln euro, zakończyły się po dwóch latach.

Kierowcy podróżujący z Warszawy do Krakowa nie nacieszyli się tą drogą zbyt długo. Kiedy w jezdni pojawiły się pęknięcia, do akcji wkroczyli pracownicy laboratorium jakości Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Inspektorzy zbadali osiem próbek asfaltu i podbudowy trasy. Wnioski są druzgocące: droga została sfuszerowana i już wymaga modernizacji. W wielu miejscach pojawiły się pęknięcia asfaltu, a grubość warstw jest niewystarczająca.

– Droga bezwględnie musi spełniać wymogi jakości i bezpieczeństwa wynikające z projektu. Nasze badania wskazują, że obecnie tak może nie być – mówi Marcin Hadaj, rzecznik GDDKiA.

Drogowcy do sprawy podchodzą sumiennie, bo inwestycję w połowie dofinansowała Bruksela. W przeddzień ostrej walki o pieniądze na rozbudowę polskiej infrastruktury z unijnego budżetu na lata 2013–2017 drogowe fuszerki mogą nam przeszkodzić w batalii o dodatkowe fundusze.

Mostostal otrzymał już listę niedociągnięć, które powinny zostać poprawione w ramach gwarancji. Firma twierdzi, że grubość asfaltu jest zgodna z projektem, ale nie uchyla się od odpowiedzialności za nieprawidłowości objęte gwarancją.

– Wszelkie ewentualne i stosownie udokumentowane usterki zostaną przez nas naprawione w zgodzie z zapisami umowy – mówi Marek Bryll z Mostostalu Warszawa.

Inżynierowie spółki wyjaśniają teraz przyczyny powstania pęknięć na drodze.

Jeśli strony nie dojdą do porozumienia, sprawa prawdopodobnie trafi do sądu. Niewykluczone, że zajmie się nią także prokuratura. Generalna Dyrekcja rozważa skierowania tam sprawy nadzoru nad inwestycją. Nad przebiegiem budowy czuwał potentat na rynku doradztwa inżynieryjnego – brytyjski Scott Wilson.