Bo na pieniądze z UE trzeba będzie czekać nawet do 2015 roku. Ale to właśnie ten czas zweryfikuje, kto naprawdę wygrał na akcesji. Kto środki unijne wykorzystał z głową, a kto je zwyczajnie przejadł.

Trzy następne lata bez życiodajnego strumienia

Do końca 2011 roku zostanie zakontraktowana większość środków unijnych, a na kolejne będzie trzeba czekać do 2014 roku. Wszystko dlatego, że nikt dobrze nie rozplanował ich wydawania.

Nie oznacza to, że przez trzy lata strumień pieniędzy z Brukseli zupełnie wyschnie. W tym czasie realizowane będą wnioski z poprzednich lat – począwszy od 2007 roku – i obiecane środki, łącznie aż 68 mld euro, będą systematycznie płynąć.

Nie będą jednak rozpisywane nowe konkursy. A to znaczy, że wiele firm, które przyzwyczaiły się do systematycznego czerpania z unijnego źródła, na jakiś czas będzie musiało zapomnieć o tym sposobie finansowania. – Jeśli wkrótce konkursy się zakończą, to na pieniądze z następnej perspektywy unijnej trzeba będzie czekać może nawet do 2015 roku – przyznaje Ewa Fedor, ekspert Konfederacji Pracodawców Polskich.

Taki sam problem pojawił się w latach 2006 – 2008. Wówczas KPP odnotowała, że niektóre firmy wstrzymywały się z inwestycjami do czasu, aż ruszą konkursy na pieniądze z nowego unijnego budżetu. Teraz może być podobnie.