Resort gospodarki przygotowuje przepisy, które umożliwią koncernom sprzedaż oleju napędowego z większą zawartością biokomponentów. Producenci samochodów ostrzegają jednak, że jazda na takim paliwie może zakończyć się awarią.
Publikacja: 15 kwietnia 2010, 03:00 Aktualizacja: 17 kwietnia 2010, 20:04
Nowe paliwo, tzw. B7, czyli diesel z 7-proc. zawartością biokomponentów, może pojawić się w sprzedaży na stacjach jeszcze w tym roku. Miałoby być sprzedawane ze zwykłego, nieoznakowanego w żaden specjalny sposób dystrybutora. Kierowcy nie wiedzieliby zatem, czy tankują olej napędowy, czy B7.
Takie rozwiązanie dopuszcza unijna dyrektywa. Na opracowanie krajowych przepisów, które umożliwią sprzedaż B7, naciska branża naftowa. Ministerstwo Gospodarki przygotowało już założenia do nowelizacji. Trwają jeszcze konsultacje z resortem finansów. Agnieszka Hirsz z Departamentu Energetyki MG przypuszcza, że nowa ustawa mogłaby wejść w życie w drugiej połowie tego roku. Wówczas na stacjach w dystrybutorach ON mogłoby pojawić się paliwo B7.
Problem jednak w tym, że naukowcy nie są zgodni co do tego, że taki biodiesel będzie całkowicie bezpieczny dla silników. Europejskie Stowarzyszenie Producentów Samochodów ostrzega, że nowe paliwo dla niektórych aut może być groźne.
– O ile w przypadku nowych samochodów problemu nie ma, o tyle może pojawić się on w starszych autach, których w Polsce jest przecież bardzo dużo – tłumaczy „DGP” Jakub Faryś, prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego.
Jak ustaliliśmy, to głównie w autach mających więcej niż 10 lat – po stosowaniu B7 – mogą pojawić się problemy z uszczelką pod głowicą silnika, rozrzedzaniem oleju, zatykaniem filtrów paliwa, osadami we wtryskiwczach czy korozją w zbiorniku paliwa.
1: don z IP: 192.138.116.* (2010-04-15 08:29)
"O ile w przypadku nowych samochodów problemu nie ma, o tyle może pojawić się on w starszych autach, których w Polsce jest przecież bardzo dużo"
Leciwe diesle przepalą wszystko. Dużo bardziej martwiłbym się właśnie o te współczesne z common-railem lub pompowtryskiwaczami.
2: all z IP: 78.8.31.* (2010-04-15 09:30)
Znowu ktoś naciska, znowu napisze się pod kogoś ustawę, znowu zarobi jakiś Sobiesiak... a jak zwykle za wszystko zapłaci Kowalski... jak to w Eurokomunie
3: zdegustowany z IP: 79.186.224.* (2010-04-15 11:50)
Moje auto i to ja powinienem decydować co? No nic - przestawię się na gaz lub prąd - i niech się bujają!
4: krzysztof z IP: 83.23.40.* (2010-04-15 12:11)
nie podają ile na tym szajsu zarobią koncerny i fiskus,a ile na tym straci przeciętny użytkownik takiego "wynalazku"?.Modernizować we własnym zakresie rowery i mieć ich wszystkich tam gdzie kończą się plecy.
5: Krzysztof cos tam podają z IP: 80.240.172.* (2010-04-15 12:39)
Orlen i Lotos dopłacają do jego produkcji. W tym roku może to ich kosztować nawet 500 mln zł. Jak podkreśla Leszek Wieciech, dyrektor Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego, niezrealizowanie wymogu ustawy może oznaczać dla koncernów kary nawet na ponad 2 mld zł kary.
Unia na nas wymogła - jedyni którzy na tym coś zarobią to rolnicy bo mają zbyt na surowiec
6: zibi z IP: 83.27.194.* (2010-04-15 21:21)
Dyrektywa unijna dopuszcza takie rozwiązanie ALE GO NIE NAKAZUJE!!!
To JA jako kierowca PŁACĘ i chcę miec wybór co kupuję. Dla koncernów paliwowych 1 mld przy ich zyskach to wcale nie taka duża kwota na inwestycje!!!
7: rydzykant z IP: 89.229.210.* (2010-04-16 11:47)
Ani Orlen,ani Lotos do niczego nie dopłacą.Dopłacą kierowcy.W ciągu ostatniego tygodnia benzyna zdrożała ok 25gr/l.
8: Edward z IP: 78.8.66.* (2010-04-16 23:15)
Lobby paliwowe ma swoje sposoby by straszyć.O co chodzi? bio paliwo ma jedną wadę - nadrastają grzyby i pleśnie i teraz taka miesznka może spowodować że zbiorniki i cały układ paliwowy zarośnie i zacznie zatykać . Ponadto dioksyny po pleśniach potrafią zeżreć każdą uszczelkę gumową. ALE spoko . kilka procent dodatku do paliwa to nie jest prawie żadne zagrożenie . No dla koncernu jest to problem bo sobie zanieczyszczą zbiorniki .

Resort transportu dopina drogową układankę. DGP dotarł do harmonogramu otwarć czterech kolejnych odcinków. Kierowcy mogą od wczoraj jeździć 7-kilometrowym odcinkiem autostrady A2 najbliżej Warszawy – między Konotopą a Pruszkowem. To odcinek E Budimeksu – pierwszy z pięciu budowanych na 91-kilometrowej trasie Łódź–Warszawa.








