Rekomendację T Komisja wydała w lutym tego roku. Składa się na nią 25 zaleceń dla banków, które obejmują zarządzanie, ryzyko, zabezpieczenia, raportowanie, relacje z klientami oraz kontrolę wewnętrzną.

Kredyt do połowy dochodów

Zgodnie z rekomendacją bank oceniając zdolność kredytową klienta, powinien przyjąć bezpieczny poziom jego zadłużenia. Chodzi o to, by zobowiązania z tytułu spłaty rat zaciągniętych kredytów czy pożyczek nie przekraczały - w przypadku osób o przeciętnych zarobkach (według publikowanych cyklicznie danych GUS o przeciętnym wynagrodzeniu w gospodarce) 50 proc. ich dochodów oraz 65 proc. dochodów w przypadku klientów o zarobkach wyższych.

Rekomendacja nakłada na banki m.in. obowiązek informowania klienta o ryzyku i wszystkich kosztach związanych z umową kredytową przed jej zawarciem.

Według Komisji, potrzeba wydania Rekomendacji T wynika zarówno z pogarszania się portfela kredytowego, jak i zjawiska "przekredytowania". Zdaniem KNF, Rekomendacja T wyznaczy m.in. standardy rzetelnej oceny zdolności kredytowej.

Rośnie liczba zagrożonych kredytobiorców

Kluza wyjaśnił podczas posiedzenia sejmowej Komisji Finansów publicznych, że "przekredytowanie" jest coraz bardziej widocznym problemem, wzrasta liczba osób, które mają zbyt wiele kredytów lub kredyty na zbyt duże kwoty. "To zarówno problem społeczny jak problem i dla banków" - zwrócił uwagę przewodniczący KNF.

Według KNF o "przekredytowaniu" można mówić wtedy, gdy miesięczne raty z tytułu zobowiązań kredytowych przewyższają miesięczne dochody. Kredytobiorcy "przekredytowani" nie zaprzestali spłaty swoich długów, ale istnieje wysokie ryzyko, że utracą zdolność do obsługiwania zobowiązań. Dochody takich osób są zwykle niższe niż w przypadku pozostałych kredytobiorców - poniżej przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce. Jak powiedział Kluza, KNF chce, by klienci banków mogli z regularnych dochodów spłacać regularnie raty kredytów.

Rekomendacja T sprawi, że 15 procent klientów banków odejdzie z kwitkiem

Prezes Związku Banków Polskich Krzysztof Pietraszkiewicz powiedział, że bankom zależy, by rekomendacja zadziałała jak najlepiej. "Nadmierne jej zadziałanie mogłoby zbyt mocno ograniczyć dopływ kredytów do gospodarki w momencie wychodzenia z kryzysu" - zauważył prezes ZBP. Zaznaczył, że związek nie chce, aby w wyniku realizacji zaleceń KNF z rynku zniknęły całe segmenty usług, np. sprzedaży ratalnej. Dodał, że z wyliczeń związku wynika, iż w wyniku rekomendacji ok. 15 proc. starających się o kredyt nie otrzyma go. Będzie to dotyczyło nie tylko osób najmniej zarabiających, ale także zamożnych.