Wprowadzenie euro przez Słowację kosztowało ten kraj ok. 0,5 proc. rocznego PKB. Ale w długiej perspektywie gospodarka słowacka odniesie korzyści z przyjęcia wspólnej waluty - uważa były pełnomocnik rządu Republiki Słowackiej ds. wprowadzenia euro, Igor Barát.
Publikacja: 3 kwietnia 2010, 11:17 Aktualizacja: 3 kwietnia 2010, 13:01
Barát przyznał w rozmowie z PAP, że wprowadzenie euro na progu kryzysu (1 stycznia 2009 r. - PAP) spowodowało, że w trudnych dla gospodarki czasach słowacki eksport stał się mniej konkurencyjny.
"Musimy pamiętać, że euro wprowadziliśmy nie tylko na czas kryzysu. Akurat tak się stało, że wybuchł kryzys i pierwszy rezultat przyjęcia euro nie był dla nas pozytywny. Teraz najgorsze mamy za sobą. Mam nadzieję, że wkrótce przyjdzie czas zbierania owoców przystąpienia do strefy euro. Jest oczywiste, że euro nie było celem, ale narzędziem do wspierania wzrostu gospodarczego przez lata" - wyjaśnił.
Jego zdaniem dokładne obliczenie całkowitego kosztu przystąpienia Słowacji do strefy euro jest niemożliwe do obliczenia. "Dla całego kraju, zarówno sektora publicznego i prywatnego, wprowadzenie euro kosztowało ok. 0,5 proc. rocznego PKB. Mówimy więc o setkach milionów euro" - poinformował.
Barát wskazał, że skomplikowany był także proces bicia i dystrybucji monet euro, głównie ze względów logistycznych i bezpieczeństwa
Barát powiedział, że zasadniczym wyzwaniem dla Słowacji było wypełnienie kryteriów z Maastricht, zwłaszcza osiągnięcie odpowiednio niskiego poziomu inflacji oraz obniżenie deficytu finansów publicznych. "To były największe wyzwania polityki fiskalnej i monetarnej Słowacji" - powiedział. Dodał, że inne związane były z przygotowaniami technicznymi do przyjęcia euro.
Według niego wiele trudności rodziła sama kampania informacyjna. Była zdarzeniem bez precedensu na Słowacji. Rząd nie miał doświadczenia w kampanii prowadzonej na tak dużą skalę, kiedy trzeba było dotrzeć z informacją o zmianie waluty do każdego obywatela.
Barát wskazał, że skomplikowany był także proces bicia i dystrybucji monet euro, głównie ze względów logistycznych i bezpieczeństwa. To samo dotyczyło importu banknotów. Dla firm wyzwaniem było dostosowanie do euro systemów informatycznych i księgowych.
Wprowadzając euro Słowacja nie popełniła żadnych fundamentalnych pomyłek, przed którymi mogłaby przestrzec Polskę
Według niego, wprowadzając euro Słowacja nie popełniła żadnych fundamentalnych pomyłek, przed którymi mogłaby przestrzec Polskę. "W przypadku całego procesu wprowadzenia euro na Słowacji możemy mówić o wyzwaniach, czy trudnościach, ale na szczęście nie o problemach" - ocenił.
Wskazał jednak, że rząd Słowacji nie docenił zainteresowania obywateli tzw. zestawami startowymi, w skład których wchodził zestaw monet o łącznej wartości 16,60 euro. Zestawy były adresowane do małych sklepów, czy kiosków. Dzięki nim można było nauczyć się posługiwać euro jeszcze przed wprowadzeniem wspólnej waluty. Zestawy były sprzedawane na pocztach i w bankach. "Zapotrzebowanie na nie przerosło nasze możliwości" - przyznał Barát.
Podkreślił, że - poza kryteriami z Maastricht - kluczowym elementem koniecznym do wprowadzenia euro jest polityczny konsensus. Zaznaczył, że na Słowacji kwestia euro, terminu wprowadzenia wspólnej waluty, czy korzyści z tego płynących nigdy nie były przedmiotem konfliktu politycznego.
"Były spory dotyczące różnych tematów, także gospodarczych, ale nawet personalne konflikty nie przekładały się na sprawę euro" - poinformował. Dodał, że proces wprowadzania euro rozpoczęty przez jedną ekipę został dokończony przez inną. "Mieliśmy szczęście pod tym względem" - podsumował.
1: ALE ŚCIEMA PROPAGANDOWA z IP: 77.253.69.* (2010-04-03 13:43)
DOŚĆ TYCH BZDUR SŁOWACY JUŻ BIEDUJĄ !!! JADĄ NA ZAKUPY DO WĘGIER I CZECH A NAWET DO POLSKI - SZUKAJĄ GDZIE TANIEJ - MĄDRZY SŁOWACY BARDZO ŻAŁUJĄ TEGO ŻE WESZLI DO EURO - ALE UNIA NIC NIE DAJE ZA DARMO - I KREDYTY UNIJNE DŁUGO MY SAMI BĘDZIEMY SPŁACAĆ - NIE MA LEKKO !!! NIE RÓBCIE LUDZIOM - WODY Z MÓZGÓW !!!
2: do 1 chłopie nie pisz bzdur z IP: 89.78.102.* (2010-04-03 15:30)
Słowacy jeździli do Polski jak euro kosztowało 4,90 teraz już nie jeżdzą bo kosztuje 3,80
70% Słowaków JEST ZADOWOLONA Z EURO
1 stycznia 2011 Estonia przyjmuje euro
3: zawiedziony z IP: 81.210.104.* (2010-04-03 20:01)
a mnie słuchy doszły że Rząd przygotowuje przetarg na woreczki (takie jak miał Robin Hood) bo Polacy dostaną wypłaty w Euro centach, i potrzeba tych worków tylko dwa miliony bo reszta do tego czasu straci pracę lub ochotę na pracę!!! U mnie w pracy zaczynają zwalniać, w okolicy upada również fabryka mebli zwalniają 335 osób. Brawo jak dumnie być Polakiem w Unii Europejskiej. p.s. Francuzi też są dumni właśnie chcą wysadzić jakiś zakład.
4: wodnik z IP: 94.72.108.* (2010-04-03 21:06)
do..2: do 1 chłopie nie pisz bzdur...
to nie bzdury, zwykłym słowakom żyje się coraz gorzej (a jest ich zdecydowana większość) kiedy zapytasz ich o euro to z reguły są zdenerwowani i czują się oszukani a wiem co mówię bo prowadzę biznes na słowacji, który po wprowadzeniu euro podupada jak zresztą cała gospodarka ,propaganda sukcesu jest silna bo nie chcą wystraszyć innych krajów przed wprowadzeniem euro... większość słowaków przestrzega polaków przed wprowadzeniem euro w polsce.
zresztą wystarczy pojechać na słowacje i samemu się przekonać
5: emerytka z IP: 83.9.7.* (2010-04-04 01:47)
PO też chce nam zafundować ten "dobrobyt" - Oby żyło się lepiej. Przy ich złodziejskich pensjach na koszt podatników to ma nawet sens.
6: wis z IP: 83.9.7.* (2010-04-04 01:48)
PO to zwyczajni kombinatorzy na koszt polaków.
7: bez komentarza z IP: 109.243.198.* (2010-04-04 11:28)
panowie ktoś powiedział ze mamy demokracje , demokracja to opieka państwa nad obywatelem to system socjalny i wsparcie dla firm , jak ci się udaje interes płacisz podatki jak źle trafisz i bankrutujesz czy pomaga ci państwo? gdy zostaniesz okradziony z towaru pujdziesz po pomoc do urzędu skarbowego zgłosic ze twój towar został utracony musisz oddac im wat bo towar notabene poszedł , jesli nasza średnia krajowa to 2000tyś co ejst prwnie lipą bo większość ma 700zeta emerytur a pensja to 1500 zeta nie wszystcy meiszkają w wawie to srednią proporcjonalną do zarobków powinni miec takze parlametarzysci wzrasata średnia wzrastają im pensje prezesa bankierom i td , ale polska był okradana jest i czy będzie euro czy nie u nas cwaniacy maja najwięcej i nikt z nas tego nie zmieni a długi hehe za komuny pomarzycie jeszcze o długach komuny bo wasze nasze dzieci będą spłacać zadłużenie o jakim wam się nie śni a oni żyją na kredyt i to dobrze oj dobrze jesteśmy niewolnikami ustroju pseudo demokracji mieszkałem w Irlandii kilak lat i tam ludzi nie zostawia się bez pomocy a w Polsce hehe pomaga się im znaleźć w sytuacji bez wyjścia broniąc interesów wąskiej grupy dorobkiewiczów i cwaniaków parlamentarnych a póki co zachód jest rajem dla polaków
8: Pomysły Donalda! z IP: 94.251.177.* (2010-04-04 21:08)
Nie zazdroszczę Słowakom ich wpadki z euro. Dopiero Polska wyglądałaby ,jak czerwona latarnia po przyjęciu EURO. Całe szczęście,że Tuskowi nie udało się wprowadzić w Polsce euro! Niech za to dziękuję PIS owi!!!
9: pols.sk z IP: 188.167.56.* (2010-06-27 09:46)
Wiadomość została ukryta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.

Resort transportu dopina drogową układankę. DGP dotarł do harmonogramu otwarć czterech kolejnych odcinków. Kierowcy mogą od wczoraj jeździć 7-kilometrowym odcinkiem autostrady A2 najbliżej Warszawy – między Konotopą a Pruszkowem. To odcinek E Budimeksu – pierwszy z pięciu budowanych na 91-kilometrowej trasie Łódź–Warszawa.








