Polska może utracić nawet 50 mln zł unijnych dotacji z Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki. To efekt kontroli przeprowadzonej przez Brukselę, w której okazało się, że wiele funduszy rozstrzygano z pominięciem zasad konkurencyjności. Błędy należy poprawić do czerwca.
Publikacja: 24 marca 2010, 11:10 Aktualizacja: 24 marca 2010, 11:32
Kontrolerzy z Brukseli, którzy badali sposób wydawania pieniędzy przez Centrum Rozwoju Zasobów Ludzkich, zgłosili wiele zastrzeżeń. Dotarliśmy do ich raportu. Bruksela zarzuca CRZL, że nie zachowało zasady konkurencyjności, zbyt wiele konkursów rozstrzygano z wolnej ręki.
Chodzi m.in. o wdrażanie systemu informatycznego publicznych służb zatrudnienia Syriusz. W konkursie wystartowała jedna firma, która skomplikowany informatyczny produkt dostarczyła już pięć dni po zwycięstwie.
Kwestionowane są też szkolenia dla pracowników pomocy społecznej z całego kraju. W 17 konkursach rozstrzygnięcia zapadały z wolnej ręki, a różnica w cenie sięgała 44 proc.
Do czerwca rząd musi usunąć błędy. Albo zapłaci
Polska do czerwca ma czas na usunięcie błędów w wydawaniu unijnych funduszy, które odkryli kontrolerzy UE. Jednak już teraz widać, że za niektóre będziemy musieli na pewno zapłacić.
Na razie w raporcie oceniającym sposób wydawania pieniędzy przez Centrum Rozwoju Zasobów Ludzkich zakwestionowano około 6 mln zł. To dopiero wstęp. Kontrolerzy unijni wybrali część projektów i na ich podstawie oceniali całość.
Najbardziej miażdżąca ocena dotyczy projektu Syriusz. Kontrolerzy sprawdzali, jak wydano ponad 5 mln zł z transzy projektu wartej 44 mln zł. I zdaniem urzędników 100 proc. sprawdzanej kwoty zostało wydane źle. Ocenili, że skoro część pieniędzy wydano niewłaściwie, to prawdopodobnie tak samo jest z całą sumą.
Resort pracy milczy
Nieco lepiej jest w przypadku oceny szkoleń pracowników socjalnych. Tu liczbę błędnie wydanych pieniędzy oszacowano na niespełna 20 proc., dlatego do poprawki ma iść milion złotych z pięciu.
Co się stanie, gdy pieniądze trzeba będzie zwrócić? Tym, którzy już skorzystali, nic nie grozi. Zawarli wiążące umowy i je wykonali. Natomiast Bruksela może nie uznać tych wydatków i wtedy polski budżet będzie je musiał zwrócić.
źródło:
Dziennik Gazeta Prawna
1: Rozczarowany z IP: 85.202.59.* (2010-03-24 17:23)
Tzw. dotacje unijne, to "lipa" ! Środki unijne dostają znajomi. W wieku ponad 50 lat, skończyłem studia podyplomowe, zdobyłem nowe kwalifikacje i chcialem rozpocząć działalność gospodarczą związaną z oszczędnością energii. Potrzebne było minimum ok. 40 000 zł. Środków unijnych nie dostałem. Po czasie dowiedziałem się nieoficjalnie, że jestem juz za stary. Myślę, że dam sobie radę, ale teraz bez skrupułów zamierzam oszukiwać Państwo !
2: MĄDRY z IP: 217.28.152.* (2010-03-24 21:50)
TAKICH JAK TY będzie przybywało,i cóż pocznie to państwo ze swoją złodziejską polityką...ano będzie siębronić stwarzając jeszcze bardziej złodziejską politykę.Reasumując=g..wno!!!
3: TONY PRZEPISÓW URZĘDÓW A WODKU"KASA Z WOLNEJ RĘKI" z IP: 83.11.67.* (2010-03-24 23:29)
TONY NOWYCH PRZEPISÓW KAŻDEGO TYGODNIA, UNIWERSYTETY, TRYBUNAŁY, CERTYFIKATY, PROCEDURY,"NAJWYŻSZE STANDARDY" CO KOLWIEK TO NIE ZNACZY
A WSZYSKO PSU NA BUDE I TYLKO KAPRYS KOLESI JAK ZAWSZE
4: wilga z IP: 87.206.172.* (2010-03-24 23:35)
Mamy wreszcie "sukcesy" tuskmenistanu. Tak to jest jak do władzy dorwą się nieudacznicy myślący tylko o chamskiej propagandzie sukcesu - już taka była i przypomnijcie czym się skończyłą

Resort transportu dopina drogową układankę. DGP dotarł do harmonogramu otwarć czterech kolejnych odcinków. Kierowcy mogą od wczoraj jeździć 7-kilometrowym odcinkiem autostrady A2 najbliżej Warszawy – między Konotopą a Pruszkowem. To odcinek E Budimeksu – pierwszy z pięciu budowanych na 91-kilometrowej trasie Łódź–Warszawa.







