Dzięki specjalnym lożom dla VIP-ów ponad 10 mln euro rocznie mają w sumie zarabiać cztery stadiony szykowane na Euro 2012. Biznesmeni, którzy zamierzają załatwiać interesy ze swoimi klientami w tego typu miejscach, staną się jednym z głównych źródeł utrzymania piłkarskich obiektów.
Na Stadionie Narodowym będzie 69 lóż, na stadionie w Poznaniu – 45, w Gdańsku – 40, a we Wrocławiu 20. Ceny za wykupienie kilkunastoosobowej loży nie są jeszcze ustalone, ale będą się wahać między 40 a nawet 100 tys. euro za sezon. – 10 milionów rocznie łącznie z tych czterech obiektów to ostrożna suma. Ale właśnie taką trzeba brać pod uwagę, ponieważ Stadion Narodowy jako jedyny nie posiada klubowego zespołu, który będzie regularnie na nim grać. A to wiąże się z mniejszymi zyskami – powiedział nam jeden z pracowników Euro 2012 Polska.
Loże nie są tanie, ale chętnych i tak nie brakuje. To ekskluzywne miejsca dla „bardzo ważnych osób”, z osobnym wejściem, miejscami parkingowymi i obsługą. Zmagania piłkarzy można obejrzeć, siedząc w skórzanym fotelu, patrząc przez panoramiczną szybę i popijając whisky podaną przez kelnera. Jednak mecz to tylko punkt kulminacyjny całodniowego spotkania. – Loże VIP-owskie na stadionie to lepsze miejsce do robienia interesów niż biuro. Zaproszenie potencjalnych klientów na ciekawy mecz sprawia, że oni chcą przyjść. Do sali w siedzibie firmy trudniej jest ich przyciągnąć – powiedział w rozmowie z DGP Janusz Filipiak, prezes firmy Comarch, a jednocześnie właściciel Cracovii oraz sponsor niemieckiego TSV 1860 Monachium. – W Niemczech przyjęło się, że jeśli mecz jest o 19, to klientów zaprasza się na 15. Do 17 jest prezentacja twojego produktu. A od 17 do 19 poczęstunek.
Loża na stadionie jest wyznacznikiem prestiżu. – Jeżeli firma X posiada jedną z zaledwie 40 lóż, to na pewno może się czuć wyróżniona. Każdy, kto ma obok siebie loże, wie, że jest w dobrym towarzystwie. Ale tu chodzi nie tylko o prestiż. Również o chęć wykorzystania swojego potencjału biznesowego w ciekawych okolicznościach – dodaje w rozmowie z DGP członek zarządu Legii Warszawa Marek Drabczyk, który podziela entuzjazm Filipiaka. – Klienci loży przychodzą na dwie godziny przed meczem, aby napić się wina, zjeść owoce morza, a przy okazji ze swoimi partnerami biznesowymi celebrować kontrakt.
1: Miś z IP: 92.244.32.* (2010-03-24 21:10)
Jeszcze nie wybudowali a już dzielą skórę na niedżwiedziu.

Resort transportu dopina drogową układankę. DGP dotarł do harmonogramu otwarć czterech kolejnych odcinków. Kierowcy mogą od wczoraj jeździć 7-kilometrowym odcinkiem autostrady A2 najbliżej Warszawy – między Konotopą a Pruszkowem. To odcinek E Budimeksu – pierwszy z pięciu budowanych na 91-kilometrowej trasie Łódź–Warszawa.







