W lutym trafiło do Polski o kilka procent więcej samochodów niż przed rokiem. Problem w tym, że na razie w komisach brakuje kupujących. Sprzedawcy liczą jednak na wiosenne ożywienie
Publikacja: 1 marca 2010, 03:00 Aktualizacja: 1 marca 2010, 09:56
Są rejony, w których mamy do czynienia z dwucyfrowymi wzrostami. Tak jest np. w Gdańsku. W tym mieście odprawiono w lutym ponad tysiąc samochodów sprowadzonych z krajów UE – o 14 proc. więcej niż przed rokiem.
W innych rejonach dynamika wzrostu jest nieco niższa, ale i tak wystarczy, by utrzymać, a nawet poprawić o jedno oczko 3,5-procentowy wzrost importu z początku roku. Według najświeższych statystyk resortu finansów, w styczniu sprowadzono do Polski prawie 44,5 tys. aut. Po lutym liczba ta przewyższy na pewno 86 tys. sztuk.
– Budzimy się z letargu – mówi Krzysztof Średziński z firmy Webeks Auto, która sprowadza do Polski używane samochody.
Według niego importowi sprzyja umocnienie kursu złotego wobec euro. A polska waluta wciąż się umacnia. Marcin Grotek, analityk Raiffeisen Bank Polska, uważa, że w najbliższym czasie kurs euro spadnie do 3,9 zł.
Jednak eksperci rynku motoryzacyjnego uważają, że jeszcze za wcześnie na optymizm wśród właścicieli komisów, gdyż większa podaż musi spotkać się jeszcze z odpowiednim popytem. A czy Polacy nadal będą kupować używane samochody, okaże się tak naprawdę dopiero na wiosnę.
Wojciech Drzewiecki, szef Instytutu Samar, uważa, że na pewno nie ma co liczyć, że ten segment rynku wróci do szczytowej formy z 2008 roku. Kierowany przez niego Instytut Samar na podstawie styczniowych wyników szacuje, że tegoroczny import powinien co najwyżej ustabilizować się na poziomie z 2009 roku. A to zła wróżba dla importerów. Ubiegły rok był bowiem dla importerów używanych aut fatalny. Nastąpiło załamanie rynku o ponad 37 proc., a liczba sprowadzonych do kraju samochodów zmniejszyła się z rekordowego poziomu 1,1 mln w 2008 roku do nieco ponad 693 tys. sztuk.
Samar nie wyklucza nawet, że polski rynek już nasycił się tego typu samochodami. Od wejścia Polski do Unii Europejskiej do kraju trafiło bowiem ponad 5,7 mln używanych aut. Importerzy utrzymują jednak, że następuje wymiana – ci, którzy kilka lat temu kupili bardzo tanie i bardzo stare samochody z Zachodu, teraz zamieniają je na młodsze i droższe.
14 proc. więcej aut w porównaniu z 2009 r. sprowadzono w lutym do Gdańska
Zobacz pełną treść: Do Polski znowu jadą używane samochody
1: zmiotka do buraków z IP: 212.182.118.* (2010-03-01 08:46)
90 % tego towarzystwa, które ściąga samochody to banda buraczanych cwaniaków, którzy wciskają ciemnotę ludziom, a jedne na czym się znają, to ciągnik ursus i wóz drabiniasty. Odradzam korzystanie z usług tego typu złodziejstwa. Prowadzący komisy, to tez wszelkiej masci cinkciarze.
Nie dawajcie sie nabierac tym oszustom. Sami sobie scianijcie, albo zleccie to komus godnemu zaufania. Precz ze zlodziejstwem i oszustwem
2: Kurt z IP: 88.156.182.* (2010-03-01 14:45)
Widziałem jak się to odbywa na "zachodzie".Polacy z Turkami współpracują.Turasy szmelc załatwiają a Polacy w garażach je szykują.Potem przyjeżdża wycieczka zorganizowana ogłupionych jeleni z Polski.Nawet nie wiedzą,że te auta były specjalnie dla nich przygotowane.To się nazywa zorganizowany wyjazd po auto.No cóż,naiwnych nie sieją...
3: sedzia z IP: 90.156.33.* (2010-03-01 19:16)
i tak auto uzywane lepiej kupic z zagranicy niz wyklepane u nas. W naszym kraju na wszystkim sie oszczedza, a na serwisowaniu najbardziej. Kolejne auto planuje zakupic wlasnie od naszych zachodnich sasiadow, jednak z perspektywy poprzedniego kilkunastoletniego auta zamierzam kupic ciut nowsze i bede pewnie potrzebowal kredytowac. Jeszcze co do banku nie wybralem, ale ktos przebakiwal ze na uzywki niezly daje Getin. Wiecie cos o tym?

Dostawcy energii elektrycznej w Polsce o klientów indywidualnych zabiegają głównie za pomocą nieczystych sztuczek. Różnice w oferowanych odbiorcom cenach są kosmetyczne
![]() |




