W sieciach, do których podłączona jest większość firm i gospodarstw domowych, dominują najbardziej uciążliwe dla odbiorców nieplanowane przerwy. Ich średni czas trwania wynosi prawie 1,5 godziny, a odbiorca może spodziewać się czterech takich zdarzeń w roku – to statystyka wynikająca z badania jakości dostaw energii elektrycznej dla odbiorców przeprowadzonego na zlecenie Urzędu Regulacji Energetyki.

Mniej uciążliwe mogą się wydawać przerwy planowane, o których firmy energetyczne mają obowiązek informować co najmniej pięć dni przed wstrzymaniem dostaw). Trwają – przeciętnie – dłużej, bo niemal cztery godziny, ale zdarzają się rzadziej, bo nieco częściej niż raz na dwa lata.

– To pierwszy raport badający jakość dostaw energii i jakość obsługi klienta. W obydwu przypadkach obraz wypada źle, ale mając go można zacząć pracować nad zmianami – mówi Mariusz Swora, prezes Urzędu Regulacji Energetyki.

Dystrybutorzy wypadli tak źle, że nawet w raporcie publikującym wyniki badania, do którego dotarł DGP, nie podano ich nazw. Ich ujawnienia odmówił też regulator – prawdopodobnie dlatego, że gdyby badanie miało być jawne, większość firm w ogóle nie wzięłaby w nim udziału.

Nie mają takiego obowiązku. Nie ponoszą też w zasadzie żadnej odpowiedzialności za swoje wpadki, bo odszkodowania za brak prądu są mizerne, a walczy się o nie długo.

Więcej informacji: Dystrybutorzy bezkarnie odcinają dostawy prądu.

forsal.pl