Według zaprezentowanej w czwartek kwartalnej analizy, opartej na danych zebranych przez instytut Pentor, w ciągu 3 ostatnich miesięcy wzrosło bezpieczeństwo prowadzenia firm.

Wskaźnik BIG, który odzwierciedla wpływ bieżącej sytuacji ekonomicznej oraz zatorów płatniczych na poziom bezpieczeństwa gospodarczego wzrósł w tym czasie do 14,89 pkt i jest o 7,61 pkt wyższy niż podczas pomiaru wrześniowego. Za wzrost jego wartości odpowiadają przedsiębiorcy indywidualni; w nieco mniejszym stopniu przyczynili się do tego zaś dostawcy usług finansowych.

Zdaniem wiceprezesa InfoMonitora Marcina Ledworowskiego, od początku kryzysu finansowego opinie przedsiębiorców na temat bezpieczeństwa prowadzenia biznesu dramatycznie pogarszały się. Teraz jednak można mówić o trwałym odwróceniu trendu.

Z raportu wynika też, 72 proc. badanych firm odpowiedziało, iż ponad połowa z ich należności jest płacona w terminie

"W tej chwili dosyć radykalnie się poprawiają. Z tego należy się cieszyć. Jesteśmy przekonani, że jest to ogólna opinia przedsiębiorców o całej naszej gospodarce" - powiedział Ledworowski podczas prezentacji raportu.

Dodał, że jednak 53 proc. przedsiębiorców negatywnie lub bardzo negatywnie ocenia możliwości egzekwowania długów zapisane w regulacjach prawnych. W tej grupie przeważają firmy z rynku finansowego.

Z raportu wynika też, 72 proc. badanych firm odpowiedziało, iż ponad połowa z ich należności jest płacona w terminie, natomiast 8 proc. uważa, że jest z tym bardzo źle. 33 proc. jest zdania, że problemy z egzekwowaniem należności uniemożliwiają ich rozwój, ale przeszło połowa jest przeciwnego zdania.

"Firmy wolą akumulować gotówkę i niekoniecznie płacić w terminie, używając niepłacenia jako sposobu na finansowanie własnej firmy"

"To stosunkowo dobry sygnał. Nie ma co epatować zbytnio problemem zatorów płatniczych. Ja bym się bardziej zajmował zatorami lodowymi na rzekach, bo one nam mogą sprawić większy problem, niż zatory płatnicze" - uspokajał Ledworowski.

Dodał, że co piąta firma przyznaje się do własnych problemów z regulowaniem zaległości. Wyjaśnił, że w badaniu nie zapytano o przyczynę takiego stanu rzeczy, ale w grę może wchodzić np. brak pieniędzy, oczekiwanie na należności od kontrahentów, brak zdolności kredytowej czy po prostu brak chęci.

"Firmy wolą akumulować gotówkę i niekoniecznie płacić w terminie, używając niepłacenia jako sposobu na finansowanie własnej firmy" - spekulował.