Średni wiek taboru, którym PKP Intercity wożą pasażerów, zbliża się do 25 lat. W tym roku 550 z ponad 3,1 tys. wagonów wymaga pilnej naprawy, bez której nie będą mogły one wyjechać na tory. Na ten cel spółka chce przeznaczyć w sumie ok. 40 mln zł. Bardzo prawdopodobne, że nie zdąży ze wszystkimi remontami. Gigantyczny przetarg na naprawę 500 wagonów w ciągu dwóch lat został właśnie zablokowany już na samym starcie. Protestuje nowosądecki Newag, który nie zgadza się z zapisami dokumentacji przetargowej. Z tego powodu PKP Intercity przesunęły termin składania ofert o pięć tygodni.

Kryzysowa sytuacja

Rekord w blokowaniu napraw wagonów spółki padł jednak w 2009 roku, gdy wszystkie pięć przetargów zostało rozstrzygniętych grubo po czasie. Najdłużej firmy blokowały zamówienie na naprawę 249 wagonów – protesty i odwołania ciągnęły się przez osiem miesięcy. Z tego powodu Intercity miały jesienią kłopoty z krótkimi pociągami, do których nie mieścili się wszyscy pasażerowie. Czy możliwe opóźnienia w tegorocznym przetargu storpedują rozkład jazdy przewoźnika?

– Nawet w samym szczycie przewozowym, wypadającym w wakacje, będziemy dysponowali kilkudziesięcioma wagonami w rezerwie – mówi Paweł Ney, rzecznik przewoźnika.

Dziennie spółka uruchamia ponad 550 pociągów. W wakacje na tory wyjeżdża dodatkowo nawet 130 pociągów, zestawionych z co najmniej czterech wagonów. Kilkudziesięciowagonowa rezerwa może zatem nie wystarczyć.

Więcej informacji: Połowa z ponad 3 tys.wagonów należących do PKP Intercity wymaga modernizacji.

forsal.pl