Ceny energii elektrycznej, które zatwierdził Urząd Regulacji Energetyki, są niemal identyczne w całej Polsce. Okazuje się, że są one niewiele niższe od tych, które stosują zwolnione z obowiązku ich zatwierdzania RWE Polska i Vattenfall Sales Poland.

Dobiega końca zatwierdzanie cen dystrybucji i energii elektrycznej dla gospodarstw domowych na 2010 rok. Ostatnią niewiadomą są już tylko nowe ceny dystrybucji prądu dla odbiorców w Warszawie – Urząd Regulacji Energetyki jeszcze nie zatwierdził nowych cen tylko dla RWE Stoen Operator, ale stanie się to prawdopodobnie w najbliższych dniach.

Trochę drożej

Tegoroczne zmiany cen dystrybucji i prądu oznaczają tak samo jak rok temu wzrost rachunków, ale tym razem niezbyt wysoki.

– Średnio w skali kraju ceny dystrybucji energii elektrycznej dla gospodarstw domowych wzrosną o około 5,7 proc., ceny samej energii elektrycznej o około 5,8 proc., a średni wzrost opłat łącznych wyniesie około 5,8 proc. – mówi Agnieszka Głośniewska z Urzędu Regulacji Energetyki.

Wzrost płatności liczonych w złotych nie będzie dotkliwy dla gospodarstw domowych. Regulator jeszcze wczoraj liczył, ile to będzie średnio w skali kraju, ale niewątpliwie idzie o wzrost miesięcznych opłat rzędu kilku złotych.

Minimalne różnice

Krakowski Enion Energia, który wprowadzi nowe ceny prądu od 6 lutego oszacował, że klient mający licznik jednofazowy, rozliczany w podstawowej taryfie G11, gdzie cena jest stała przez całą dobę, zużywający około 2 MWh prądu rocznie zapłaci miesięcznie po podwyżkach o 5,11 zł netto więcej. Z tego 2,25 zł będzie efektem podwyżki samego prądu.

Więcej:

Nie warto zmieniać sprzedawcy prądu

forsal.pl