Turyści wybierający się w sezonie zimowym na Wyspy Kanaryjskie zapłacą za wyjazd drożej średnio o 5 proc. w porównaniu z ofertami sprzed kilku miesięcy. To skutek zawieszenia miesiąc temu działalności hiszpańskiej linii lotniczej Futura International Airways.

Hiszpania drożeje

Liczba przelotów na Wyspy Kanaryjskie spadła, a to przełożyło się na wzrost cen wycieczek w nadchodzącym sezonie zimowym.

Biura podróży musiały bowiem w krótkim czasie znaleźć przewoźników, którzy zrealizują loty w zastępstwie. Nowe kontrakty są na ogół mniej korzystne.

- O około 150 zł, czyli o 5 proc., wzrosła cena wyjazdów na Teneryfę i Gran Canaria. W przypadku Lanzarote i Fuerteventura udało nam się wynegocjować z nowymi przewoźnikami stawki, za jakie przeloty organizowała dla nas Futura - wyjaśnia Piotr Henicz z biura Itaka.

Ale nie we wszystkich biurach podróży będziemy musieli zapłacić drożej. Podwyżek nie muszą stosować ci touroperatorzy, którzy nie korzystali z usług tego przewoźnika. Należy do nich m.in. Neckermann. Biura te są narażone jedynie na ewentualne wzrosty cen paliwa, które mogą zostać przeniesione na turystów. Takie sytuacje były powszechne w sezonie letnim.

Samodzielność kosztuje więcej

Znacznie drożej zapłacimy organizując przelot na własną rękę. Jak uważa Marek Sławatyniec z agencji Aviareps, która reprezentuje m.in. linie Norwegian, ceny biletów wzrosły od kilkunastu do nawet kilkudziesięciu procent.

Widać to wyraźnie w przypadku połączeń na Wyspy Brytyjskie - przewoźnicy ograniczyli ich liczbę, kiedy zmniejszyła się liczba latających tam Polaków. Na razie tanie linie zapowiedziały uruchomienie z Polski jesienią zaledwie dziewięciu nowych połączeń. W ubiegłych latach o tej porze roku informowały o kilkunastu, nawet kilkudziesięciu dodatkowych trasach.

- Znaczne ograniczenie liczby połączeń do Wielkiej Brytanii spowodowało spadek konkurencji, a tym samym wzrost cen - wyjaśnia Marek Sławatyniec.

Jego zdaniem za bilet lotniczy w jedną stronę do Wielkiej Brytanii czy Irlandii trzeba będzie zapłacić w sezonie zimowym o 20-30 proc. więcej. Jego cena kształtować się będzie średnio w granicy 200 zł. Choć wciąż można trafić na okazje. Z easyJet do Londynu można polecieć już za 90 zł.

Likwidacja wielu tras do Wielkiej Brytanii zaowocowała jednak uruchomieniem innych, nowych połączeń.

- Zamknęliśmy dziewięć tras, głównie z Wielkiej Brytanii. Otworzyliśmy natomiast 17 nowych tras w Europie, w tym m.in. do Rzymu, Mediolanu i Bolonii - wyjaśnia Natasza Kazmer, dyrektor ds. komunikacji w WizzAir.

Cena nie odstraszy

Wyższe ceny nie spowodują jednak spadku liczby turystów.

- W 2006 roku z naszej oferty w okresie zimowym skorzystało 6 tys. osób. W zeszłym roku było to 40 tys., a w nadchodzącym sezonie spodziewamy się ich około 60 tys. - informuje Piotr Henicz z Itaki.

Wzrostu spodziewa się też Neckermann.

- W ciągu ostatnich pięciu lat liczba klientów wyjeżdżających w sezonie zimowym zwiększyła się o ponad 50 proc. - zauważa Magdalena Plutecka-Dydoń z Neckermann.

Jeździmy częściej na urlopy i jesteśmy skłonni więcej na nie wydawać.

- W tym roku turyści wydadzą około 4 tys. zł na osobę. To o 20-30 proc. więcej niż w poprzednim sezonie zimowym - zauważa Piotr Henicz.

Z kolei w Triadzie najwięcej wycieczek sprzedaje się z przedziału cenowego 2-3 tys. zł.

- 34,4 proc. naszych dotychczasowych klientów tyle było gotowych wydać - wyjaśnia Jacek Dąbrowski, dyrektor ds. finansów Triady.

Ale aż 17,9 proc. kupujących na wyjazd przeznaczyło 5-6 tys. zł.

Nadal najpopularniejszym kierunkiem w sezonie zimowym jest Egipt. Ale wyraźnie rośnie zainteresowanie bardziej egzotycznymi krajami. W tym roku w ofercie biur pojawiło się wiele wycieczek w odległe miejsca.

- Oprócz Kuby, Meksyku i Dominikany proponujemy w tym sezonie także Wenezuelę - wymienia Magdalena Plutecka-Dydoń.

Nowe egzotyczne kierunki pojawiły się też w katalogu Triady. Poza Sri Lanką nowością jest Jordania, Peru oraz największe wyspiarskie państwo - Indonezja - wylicza Jacek Dąbrowski.

Z kolei Tui uruchomiło wygodne połączenia liniami lotniczymi Swiss z Warszawy do Dominikany, Meksyku i na Kubę oraz przeloty czarterowe do Kenii, na Sri Lankę i Wyspy Zielonego Przylądka.

- Już w 2007 roku dało się zauważyć, że Karaiby to jeden z najpopularniejszych kierunków Polaków - mówi Maria Baumgartner z TUI. Dodaje, że nowy kierunkiem w biurze jest też Senegal czy Marsa Alam na południu Morza Czerwonego.

Nie oznacza to, że zmniejsza się liczba turystów na bliższych kierunkach. Nadal najczęściej zimą jeździmy do Egiptu, Maroka i na Wyspy Kanaryjskie. Głównie z powodu przystępnej ceny, która na tych kierunkach zaczyna się już od 2 tys. zł.

Do Kanady na narty

Ale zima to przede wszystkim czas białego szaleństwa. Przepełnione polskie kurorty powodują, że narciarze szukają alternatywy za granicą, gdzie za tę samą cenę mogą często liczyć na lepsze warunki. To powoduje, że oferta narciarska bije rekordy popularności w sezonie zimowym.

- W porównaniu z analogicznym okresem roku ubiegłego odnotowujemy ponad 30-proc. wzrost jej sprzedaży - dodaje Magdalena Plutecka-Dydoń.

Na pewno przyczyniły się do tego nowe kierunki, które uruchomił Neckermann. Jednym z nich są Niemcy. Są też nowe hotele i ośrodki we francuskich i włoskich Alpach.

- Nowością jest Skiopening, czyli impreza w listopadzie na otwarcie sezonu narciarskiego w Kaprun/Zell Am See w Austrii - mówi Magdalena Plutecka-Dydoń.

W tym roku, po raz pierwszy w Polsce, narciarze mogą też wybrać się na białe szaleństwo na stoki Kanady.

- Mocny złoty względem dolara powoduje, że cena takiego wyjazdu jest osiągalna - wyjaśnia Andrzej Glapiak z portalu EasyGo.pl.

Ceny dla jednej osoby zaczynają się już od 211 zł za siedmiodniowy pobyt w czeskim, 3-gwiazdkowym pensjonacie, do blisko 9,8 tys. zł za 14-dniowy wypoczynek we francuskim kurorcie Les Montagnettes. Natomiast na dziesięciodniowy wyjazd do Kanady można wybrać się za 4869 zł.

- W cenę wliczone są śniadania oraz skipass - zaznacza Andrzej Glapiak.

O mniej zamożnych klientów zadbało TUI, które na nadchodzący sezon zimowy uruchomiło narciarskie i snowboardowe kursy w Czechach prowadzone w języku polskim.

All inclusive dla wszystkich

Wydajemy coraz więcej na wypoczynek, bo wybieramy coraz wyższy standard hotelu.

- W tym sezonie zimowym 84 proc. naszych klientów wybrało hotele 4-, 4,5- i 5-gwiazdkowe. W poprzednim było to 79 proc. - zauważa Jacek Dąbrowski.

Prawdziwym hitem zagranicznej turystyki wyjazdowej wśród Polaków jest all inclusive. Potwierdzają to dane opublikowane przez Travelplanet.pl. Liczba turystów korzystających z tej opcji w ciągu ostatnich dwóch lat wzrosła do 50 proc. Jak podkreśla Jacek Dąbrowski, to najszybciej rozwijający się obszar rynku polskiego - rośnie w tempie 80 proc. rocznie. Cała branża zagranicznej turystyki wyjazdowej notuje przyrosty na poziomie 40 proc. rocznie.