W przeciwieństwie do podwyżki dla pracownika zwiększona opłata leasingowa nie jest obłożona żadnym dodatkowym świadczeniem, jest natomiast kosztem firmy, który pomniejsza podatek dochodowy.
Publikacja: 17 grudnia 2009, 10:30 Aktualizacja: 18 grudnia 2009, 08:11
Kluczowy pracownik na stanowisku handlowym stawia warunek – chce zarabiać od nowego roku 6 tys. brutto. Tymczasem firma dysponuje maksymalnym budżetem 5,3 tys. brutto. Jak spełnić oczekiwania pracownika, wzmocnić jego lojalność i motywację, ale nie narazić budżetu?
– Wyjściem jest zaproponowanie pracownikowi niższej kwoty wynagrodzenia, ale podniesienie klasy samochodu – mówi Ireneusz Tymiński, menedżer w firmie KBC Autolease Polska.
Eksperci od leasingu przekonują, że w czasie kryzysu to właśnie ten czynnik może być kluczowy w utrzymaniu lub zdobyciu nowego pracownika.
– Podwyżka dla pracownika w wysokości tysiąca złotych netto stanowi rzeczywisty koszt dla pracodawcy w granicach 1,6 tys. zł. Tymczasem ten sam tysiąc zł przeznaczony na ratę wynajmu długoterminowego samochodu służbowego nie tylko nie generuje dodatkowych kosztów dla pracodawcy, ale stanowi także koszt uzyskania przychodu, który firma może sobie odliczyć – mówi Artur Sulewski, dyrektor handlowy LeasePlan Fleet Management.
Tymczasem różnica w zamianie modeli może wynieść tylko 300–400 zł. Taki jest przynajmniej koszt operacji w formule full service leasing. To model zarządzania flotą samochodową, w którym pracodawca powierza finansowanie i zarządzanie floty samochodowej firmie zewnętrznej. W tej formule zawarty jest całkowity koszt utrzymania samochodu: finansowania samochodu oraz zryczałtowaną i niezmienną podczas całego okresu wynajmu opłatę za usługi serwisowe, opony, naprawy pogwarancyjne. Jedynym zmartwieniem przedsiębiorcy jest koszt paliwa.

Dzięki rywalizacji dwóch linii o pasażerów w te wakacje na pewno będziemy po Polsce latać tanio. Pytanie, czy wyniszczającą batalię opartą na promocjach wytrzymają linie lotnicze, które sporo dokładają do interesu







