Za długi hipoteczne odpowiada się całym majątkiem, a nie tylko kredytowanym mieszkaniem. Ceny transakcyjne na rynku nieruchomości spadły w ostatnim roku średnio o ponad 10 proc. Rocznie dochodzi do ok. 1,5 tys. postępowań egzekucyjnych wobec niespłacających kredytów.
Publikacja: 24 września 2008, 03:00 Aktualizacja: 24 września 2008, 10:47
ANALIZA
Nie wszyscy mamy świadomość, że biorąc kredyt hipoteczny odpowiadamy całym swoim majątkiem, a nie tylko nieruchomością, która jest zabezpieczeniem kredytu. Sytuacja polskich kredytobiorców jest zupełnie inna niż w Stanach Zjednoczonych, gdzie bank ma roszczenia tylko wobec nieruchomości, która jest hipotecznym zabezpieczeniem kredytu. Polskie banki nie obawiają się więc generalnie spadku wartości nieruchomości, bo mają prawo do pełnego regresu, czyli prawo do zajęcia nawet całego majątku kredytobiorcy, jeśli ten zaprzestał spłaty kredytu.
- Jeśli mieszkanie jest dzisiaj tańsze niż w momencie, gdy je kupowano i brano kredyt, to jest to problem kredytobiorcy, bo jeśli dojdzie do licytacji nieruchomości przez bank i uzyskana kwota nie pokryje całego zadłużenia, to resztę nadal będzie musiał spłacić kredytobiorca - mówi Agnieszka Nierodka z Fundacji na rzecz Kredytu Hipotecznego.
Na razie problem braku spłaty nie jest duży - dotyczy tylko niewielkiego odsetka wszystkich kredytów hipotecznych. Oficjalnie, zgodnie z danymi posiadanymi przez Biuro Informacji Kredytowej, dotyczy to zaledwie 0,66 proc wszystkich kredytów hipotecznych.
- Zagrożonych kredytów hipotecznych jest nie więcej niż 1-1,5 proc. - szacuje z kolei Mariusz Zygierewicz ze Związku Banków Polskich.
- U nas nie było ryzykownych kredytów, więc można się spodziewać tylko niewielkiego spadku cen nieruchomości - prognozuje Lechosław Nykiel z Katedry Inwestycji i Nieruchomości Uniwersytetu Łódzkiego.
- W Stanach Zjednoczonych w ostatnim roku ceny nieruchomości spadły średnio o 16 proc. - mówi Marcin Piątkowski z banku PKO BP.
Jednocześnie nie rosną tam płace, wzrasta bezrobocie i mówi się o recesji. Sytuacja w Polsce jest inna. Generalnie jeśli jest dobra koniunktura gospodarcza, to nie ma problemów ze spłatą kredytów, nawet jeśli ceny nieruchomości spadają. Mimo niewielkiego spowolnienia nasze płace nadal rosną w tempie prawie 10 proc. rocznie i dlatego liczba niespłacanych pożyczek nie jest duża.
- Nie ma świeższych danych, ale w 2006 roku było w Polsce tylko 1,5 tys. licytacji nieruchomości - mówi Agnieszka Nierodka.
Zdaniem ekspertów od tego czasu niewiele się zmieniło.
- W Polsce mamy jeden z najniższych w całej UE odsetek niespłacanych kredytów hipotecznych - twierdzi Marcin Piątkowski.
Polacy szczególnie cenią mieszkanie lub dom i spłata kredytu zaciągniętego na kupno tej nieruchomości to często pierwsza pozycja w domowym budżecie. Dużo częściej zalegamy ze spłatą innych rodzajów kredytów.
W najgorszej sytuacji są banki, które już w momencie kredytowania pożyczyły 120 procent kwoty wartości nieruchomości, licząc na dalszy wzrost cen. Teraz nieruchomości staniały - o 10-15 proc. i wartość zabezpieczenia hipotecznego takiego kredytu jest stosunkowo niewielka.
Problemy dla banków pojawią się dopiero w momencie, gdy kredytobiorca z różnych powodów zaprzestanie spłaty takiego kredytu. Dla kredytów starszych wartość nieruchomości jest dzisiaj dużo wyższa, niż w momencie, gdy pożyczka była brana. Kłopoty banków mogą jednak dotyczyć nowszych kredytów, wziętych w ciągu ostatnich dwóch lat, gdyż obecna wartość nieruchomości mogła spaść poniżej ceny z okresu, w którym kredyt był brany.
- Uruchomienie procedury dochodzenia roszczeń z nieruchomości przez bank trwa rok albo dłużej i powoduje dodatkowe koszty dla sektora bankowego, dlatego bank bardzo niechętnie sięga po taką możliwość - mówi Mariusz Zygierewicz.
W tej chwili banki obawiają się spadku wartości nieruchomości z innego powodu.
- Jeśli ceny nieruchomości wyraźnie spadną, to banki mogą mieć problemy ze sprzedażą nowych kredytów, bo klienci będą oczekiwali dalszego spadku cen i będą wstrzymywać decyzje o zadłużaniu się - prognozuje Agnieszka Nierodka.
Z takim zjawiskiem mamy już do czynienia obecnie, i to jest dla sektora bankowego główne zagrożenie.
1: zniesmaczony z IP: 194.187.183.* (2008-09-24 06:55)
Rzeczywiście, biedny zagrożony sektor bankowy - chetnie pomógłbym biedactwom i pobiegł zawrzeć umowę kredytu hipotecznego ; problem tylko w tym, że przy obecnych astronomicznych cenach mieszkań (250 - 300 tys zł za 40-metrową dziurę w bloku ?!) i mojej zdolności kredytowej (a raczej - jej braku) nie mają na mnie co liczyć :/
2: goguś z IP: 195.22.96.* (2008-09-24 07:17)
no cóż jak to w przyrodzie, iluś tam nieszczęśników pójdzie pod młotek aż ceny domostw i gleby powrócą do normy...
3: anioł z IP: 194.153.119.* (2008-09-24 08:21)
Bankowcy chyba zapomnieli ze jeśli padaną klienci to ich czeka jeszcze wieksza plajta.
Jaak sie zarżnie kure to sie samemu padnie !!!
4: asa z IP: 83.27.53.* (2008-09-24 08:43)
Dlaczego Państwo i prawo nie chroni tab zwykłych obywateli, jak te banki.
5: Ptasior z IP: 212.244.61.* (2008-09-24 10:01)
Dlaczego prawo nie chroni obywateli, jak te banki. Jak tak dalej będzie to banki zaczną zamykać.
6: Adam z IP: 89.77.96.* (2008-09-24 10:43)
Zanim postawi się tezę w stylu:
7: Adam z IP: 89.77.96.* (2008-09-24 10:43)
"Sytuacja polskich kredytobiorców jest zupełnie inna niż w Stanach Zjednoczonych, gdzie bank ma roszczenia tylko wobec nieruchomości, która jest hipotecznym zabezpieczeniem kredytu"
8: Adam z IP: 89.77.96.* (2008-09-24 10:45)
Wiadomość została ukryta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
9: tez Adam z IP: 80.240.172.* (2008-09-24 11:03)
Poza tym w USA banki głownie poprzejmowały nieruchomości kupowane na kredyt tylko w celu spekualcyjnym ( drugi lub trzeci dom).
W związku z tym taki kredytobiorca który kupil dom na kredyt - a ceny nieruchomości poszły w dół - ma to w poważaniu.
Po prostu przestaje go spłacać a bank zabiera ten obiekt i to jest wyłącznie Banku zmartwienie
10: Adam z IP: 89.77.96.* (2008-09-24 11:04)
Co oczywiście nie zmienia faktu, iż dłużnicy hipoteczni (i nie tylko) są lepiej chronieni w USA niż w Polsce. Pomimo tego, stwierdzenie, że w USA "bank ma roszczenia tylko wobec nieruchomości, która jest zabezpieczeniem kredytu" jest nieprawdą - to tak jakby powiedzieć, że Polsce udziela się kredytów hipotecznych wyłącznie w PLN.

Dostawcy energii elektrycznej w Polsce o klientów indywidualnych zabiegają głównie za pomocą nieczystych sztuczek. Różnice w oferowanych odbiorcom cenach są kosmetyczne
![]() |




