Do 2013 roku Polska musi zmniejszyć ilość odpadów składowanych o 50 proc. w porównaniu z 1995 rokiem. Według Rekopolu, osiągnięcie tego celu może utrudnić zbyt mała liczba spalarni działających w naszym kraju.
Publikacja: 30 listopada 2009, 03:00 Aktualizacja: 30 listopada 2009, 09:11
Zgodnie z wytycznymi Unii Europejskiej, ilości odpadów komunalnych ulegających biodegradacji, które kierowane są do składowania, w 2010 roku nie mogą przekroczyć poziomu 75 proc. tego, co na wysypiska trafiało w roku 1995.
W kolejnych latach ta ilość musi się w dalszym ciągu zmniejszać i w 2013 roku powinna spaść do maksymalnie 50 proc. tej ilości śmieci, która trafiała na wysypiska w roku 1995. W 2020 r. nie może to więcej niż 35 proc.
Jak uważa Jakub Tyczkowski, dyrektor ds. odpadów w organizacji odzysku Rekopol, Polska może nie wypełnić obowiązków nałożonych przez Brukselę. Stopień utylizacji odpadów nie jest u nas bowiem tak wysoki jak we wzorcowych krajach Unii Europejskiej.
– W Danii czy Francji na wysypiskach składowane jest tylko to, z czym sobie człowiek nie jest w stanie poradzić na tym etapie rozwoju technologicznego. W długoterminowej perspektywie w Polsce taka sytuacja też jest możliwa. Potrzebna jest do tego jednak odpowiednia organizacja systemu, czyli dobre prawo oraz duże pieniądze, gdyż jest to bardzo kosztowne – tłumaczy Jakub Tyczkowski.
Tymczasem, według Jakuba Tyczkowskiego, w Polsce np. nie wykorzystuje się energii ze spalania odpadów. Działa u nas tylko jedna spalarnia odpadów komunalnych, czyli tych powstających w gospodarstwach domowych. Znajduje się na Targówku w Warszawie i może spalić około 40 tys. ton odpadów rocznie.
– Aby można było wypełnić dyrektywę unijną, spalarni powinno być kilkanaście – tłumaczy ekspert Rekopolu.
Na przeszkodzie stoi jednak między innymi opór społeczeństwa. Pomysły budowy tego rodzaju obiektów budzą najczęściej zdecydowany protest okolicznych mieszkańców, którzy obawiają się skutków dla środowiska.
Tymczasem problem będzie narastał, jako że według przepisów, do końca tego roku mają zostać zamknięte składowiska, które nie spełniają wymagań. A to oznacza, że wkrótce niektóre gminy nie będą w stanie pozbyć się śmieci zbieranych na ich terenie.
1: kołomyja elementarna z IP: 80.54.180.* (2009-11-30 12:09)
Tak do końca to nie wiadomo czego Unia od nas oczekuje. Mamy zmniejszyć emisje CO2 czyli ograniczyć spalanie produktów. Jednocześnie mamy zmniejszyć ilość składowanych śmieci przez... zwiększenie ilości spalanych produktów
2: lex z IP: 83.9.5.* (2009-12-01 07:26)
Żeby było taniej ze względu na wytwarzanie śmieci głównie przez duże aglomeracje proponuję rządowi umieszczanie ich tuż w granicach miasta.Zysk niewspółmierny a koszty znikome.Ponadto nie truje się ludzi mieszkających poza dużymi miastami. Zgodnie z definicją łacińską, szkodę należy naprawiać u źródła. Ekolodzy i min. srodowiska do dzieła. Chociaż raz pokażcie swoją "podobno" mądrość.

Dzięki rywalizacji dwóch linii o pasażerów w te wakacje na pewno będziemy po Polsce latać tanio. Pytanie, czy wyniszczającą batalię opartą na promocjach wytrzymają linie lotnicze, które sporo dokładają do interesu






