Dolar traci przez transakcje typu carry trade. Z grubsza polegają one na tym, że pożycza się w nich walutę kraju, w którym jest to względnie tanie (czyli stopy procentowe są niskie) i kupuje za nią inne waluty. Inwestor zarabia na różnicy w stopach procentowych, bo przecież pożycza na niski procent, a lokuje na wysoki. W przypadku amerykańskiego dolara rynkowe stopy procentowe są wyjątkowo niskie, sięgają 0,25–0,5 proc. Dla porównania stopa referencyjna NBP to dziś 3,5 proc., a stopy rynkowe są wyższe, np. 3-miesięczny WIBOR to 4,19 proc.

Dodatkowy zysk

Inwestor ma szansę na jeszcze jeden zysk, wynikający ze spadku wartości waluty, którą pożyczył. Być może za dwa, trzy miesiące pożyczone dziś dolary będą w przeliczeniu na euro znacznie mniej warte – więc będzie je można skupić z rynku po niższej cenie, żeby je oddać.

Wiele wskazuje na to, że świat właśnie takiego scenariusza się spodziewa. Wskazuje na to systematyczny spadek wartości dolara względem euro – teraz kurs waha się w granicach 1,5 dol. za euro – i wzrost cen niektórych surowców. Zwłaszcza złota.

– Póki będziemy mieli zwyżkę cen złota, będzie można z dużym prawdopodobieństwem zakładać dalsze osłabienie dolara. Inwestorzy kupują złoto właśnie po to, żeby zabezpieczyć się przed spadkiem wartości dolara. Złoto jest traktowane jako dobra inwestycja zabezpieczająca wartość kapitału – mówi Marek Wołos z TMS Brokers.

Cena jednej uncji złota wzrosła z około 900 dol. za uncję na początku roku do około 1110 dol. za uncję obecnie.

Marek Wołos dodaje, że coraz częściej alternatywą dla inwestycji w dolara stają się inne aktywa – np. akcje.

– Niektórzy maklerzy uważają, że dzisiejszy kurs euro–dolar nie jest konsekwencją tego, co dzieje się na giełdach, tylko raczej wyprzedza to, co się będzie na nich działo. Część kapitału może się przenosić z rynku obligacji na rynek akcji – mówi.

Chodzi o to, że inwestorzy wycofują pieniądze z amerykańskich obligacji i lokują na giełdach innych krajów. Ponieważ po drodze muszą sprzedać dolary, ich cena spada.

Więcej informacji: Dolar nadal będzie tracił.

di.com.pl