Na tegorocznych wynikach ze sprzedaży nowych samochodów zaważył niski kurs złotego wobec euro, szczególnie dotkliwy dla importerów w I połowie 2009 r.

– Mimo że sprzedaż jest na podobnym do ubiegłorocznego poziomie, możemy zapomnieć o wynikach takich jak rok temu – uważa Andrzej Halarewicz, szef JATO Dynamics.

Importerzy zamawiali samochody po określonych cenach w fabrykach, a gdy kurs spadał, najzwyczajniej tracili na transakcji. Spadku kursu nie byli w stanie zrekompensować nawet kilkuprocentowymi podwyżkami cen, do jakich doszło na początku tego roku. Żeby zniwelować straty kursowe, musieliby podwyższyć ceny o 20–30 proc., ale to było niemożliwe, gdyż klienci tak dużych zmian cenowych na pewno by nie zaakceptowali.

W efekcie w wielu przypadkach należy liczyć się nie tylko z gorszymi wynikami, ale również ze stratami.

– Będziemy mieli stratę. Nie ma siły, żeby mieć zyski, skoro kurs złotego spada o 30 proc. praktycznie z dnia na dzień – mówi Wojciech Szyszko, dyrektor zarządzający Kia Motors Polska.